x

Lupo - włoska restauracja Justyny Kosmali i Basi Kłosińskiej

Kategoria: Miejsca    11.07.2022

Włoska kuchnia bez pizzy, za to rzemieślniczym, świeżym makaronem oraz wnętrze, w którym rządzą włoskie lata 80., a z głośników leci italo disco. Tak w skrócie można opisać Lupo, czyli nowy lokal Justyny Kosmali i Basi Kłosińskiej, który otworzył się przy ulicy Chmielnej w Warszawie.

Justyna Kosmala, restauratorka prowadząca sieć bistro Charlotte oraz Basia Kłosińska, właścicielka warszawskiej Wozowni, wspólnie otworzyły w Warszawie restaurację Lupo. Zdjęcie: Przemysław Ziemichód
Justyna Kosmala, restauratorka prowadząca sieć bistro Charlotte oraz Basia Kłosińska, właścicielka warszawskiej Wozowni, wspólnie otworzyły w Warszawie restaurację Lupo. Zdjęcie: Przemysław Ziemichód
Justyna Kosmala, restauratorka prowadząca sieć bistro Charlotte oraz Basia Kłosińska, właścicielka warszawskiej Wozowni, wspólnie otworzyły w Warszawie restaurację, w której proponują zupełnie nowe spojrzenie na jedną z najlepiej znanych nam zagranicznych kuchni. Lupo serwuje gościom nie tylko włoskie potrawy, ale pokazuje także włoską filozofię jedzenia i spędzania wolnego czasu – przy stole, kieliszku wina, w gronie przyjaciół i rodziny.

Fiori serwowane w Lupo – ravioli w kształcie kwiatków. Zdjęcie: Olga Tuz
Fiori serwowane w Lupo – ravioli w kształcie kwiatków. Zdjęcie: Olga Tuz
Królestwo makaronów
Za menu lokalu odpowiada szef kuchni Filip Kosiń, ale nad koncepcją dań pracowała także Flavia Borawska. Sercem karty Lupo jest pasta fresca, czyli świeży, wyrabiany na oczach gości makaron.
– Region, w którym urodził się mój narzeczony, Filip, czyli Reggio Emilia to stolica włoskiego makaronu. Bardzo dużo jeździliśmy do tej części Włoch. Tam na porządku dziennym jest, że każdy kupuje świeży makaron na obiad. Na rogu każdej ulicy działają sklepy z makaronem. Uznaliśmy, że ten niesamowity świat jest wart pokazania w Polsce. Nie mówię, że jesteśmy jedynymi w Warszawie, którzy robią świeże makarony, bo tak nie jest, niemniej, ciągle takich miejsc jest bardzo mało  – mówi Basia Kłosińska.

Carbonara w Lupo - nie ze spaghetti, lecz z jego bliskim kuzynem, makaronem spaghettoni. Zdjęcie: Olga Tuz
Carbonara w Lupo - nie ze spaghetti, lecz z jego bliskim kuzynem, makaronem spaghettoni. Zdjęcie: Olga Tuz
W menu znajdziemy łącznie dziesięć propozycji dań, wśród których pojawiły się m.in. wstążkowate i zielone mafaldine z emulsją ze szpinaku, burattą, pistacjami i skórką z cytryny czy rosette ricotta, rodzaj lasagne z Modeny, z dodatkiem prosciutto cotto, szpinaku i ricotty. Jest też dobrze znana w Polsce carbonara, ale nie ze spaghetti, lecz z jego bliskim kuzynem, makaronem spaghettoni. W Lupo nie znajdziemy popularnych penne, tagliatelle czy spaghetti, w ich miejsce proponowane są makarony w mniej typowych lub niemal nieznanych w Polsce kształtach.

Wszystkie je łączy jednak wierność tradycji kulinarnej, z której się wywodzą.
– Odwołujemy się do tradycyjnych, ale mniej oczywistych przepisów. Odnajdujemy regionalne receptury włoskich babć, ale też rzeczy, których nie znajdziesz w tradycyjnej włoskiej trattorii, jak np. occhi di lupo alla vodka, rodzaj pasty z sosem pomidorowym z dodatkiem wódki. To przepis z lat 80., który odkrywamy na nowo i trochę go reinterpretujemy. Nasze fiori to z kolei bardzo klasyczny włoski smak, ale zaskakuje formą – to ravioli w kształcie kwiatka – wyjaśnia Basia Kłosińska.

Antipasti – tak, pizza – nie
Oprócz makaronów, w karcie Lupo znajdziemy także wybór antipasti, czyli przystawek – od marynowanych oliwek i domowej focacci, po raki z wędzonym masłem oraz długo pieczony schab w sosie tuńczykowym z dodatkiem kaparów. Dużej selekcji przystawek towarzyszą trzy dania główne i pięć deserów – od dobrze znanych tiramisu oraz panna cotty, po baba au rhum, neapolitański klasyk, rzadko spotykany w Polsce.

Jednak nie tylko świeży makaron i selekcja mniej popularnych w Polsce potraw odróżnia Lupo od większości włoskich restauracji w Warszawie. W menu nie znajdziemy pizzy! Jak tłumaczą właścicielki to ryzykowna, ale świadoma i przemyślana decyzja.
– Nawet jeśli biznesowo jest to ryzykowne, to uważamy, że świat makaronów jest tak szeroki i cudowny, że nie chcemy odwracać od niego uwagi – mówi Justyna Kosmala.

Aperitivo w Lupo. Zdjęcie: Olga Tuz
Aperitivo w Lupo. Zdjęcie: Olga Tuz
Aperitivo, czyli kultura celebracji
Drugim, obok makaronu, filarem Lupo jest aperitivo, czyli koktajl lub kieliszek wina, we Włoszech  zwyczajowo wypijany po skończonej pracy, jeszcze przed kolacją. Bardziej niż spożyty alkohol liczy się tu jednak możliwość spotkania z przyjaciółmi i wspólnie spędzony czas.

– To mediolański obyczaj, który rozprzestrzenił się we Włoszech. Aperitivo jest kolejnym momentem do celebracji, a my pracujemy w branży, w której staramy się poprzez naszą pracę dawać ludziom jak najwięcej momentów do przyjemności, spotykania się, wspólnego spędzania czasu – tłumaczy Justyna Kosmala.

By ułatwić gościom taką właśnie celebrację, w Lupo do zamówionego koktajlu lub kieliszka wina, dostajemy talerz darmowych przekąsek. W menu alkoholi, oprócz tradycyjnie kojarzonego z aperitivo Negroni (dostępnego w różnych wariantach), znajdziemy wybór autorskich drinków, także tych bezalkoholowych oraz selekcję włoskich win, zarówno naturalnych, jak i tradycyjnych.

Wnętrze Lupo urządzono w stylu w stylu Memphis,  stworzonym przez grupę włoskich architektów w latach 80.  Zdjęcie: Olga Tuz
Wnętrze Lupo urządzono w stylu w stylu Memphis, stworzonym przez grupę włoskich architektów w latach 80. Zdjęcie: Olga Tuz
Włoskie lata 80.
Na osobą uwagę zasługuje także lokalizacja i wystrój samej restauracji. Lupo zlokalizowane jest na parterze powstałego na początku lat 90. biurowca, który przeszedł w ostatnim czasie gruntową renowację, zachowującą najbardziej wyraziste cechy budynku. Z polskim postmodernistycznym designem współgra wystrój lokalu w stylu Memphis. To nurt stworzony przez grupę włoskich architektów w latach 80.

Z tej samej epoki pochodzi także płynące z głośników italo disco, styl muzyczny, który zaczyna przeżywać obecnie swój renesans. Być może dlatego, że podobnie jak aperitivo w gronie przyjaciół czy rodzinne wypady do restauracji, przywołuje radosne wspomnienia o wakacyjnej beztrosce, co zdaje się doskonale pasować do koncepcji menu i filozofii, która przyświecała właścicielkom Lupo.

Autor tekstu: Przemysław Ziemichód
O AUTORZE
Przemysław Ziemichód
Dziennikarz i bloger kulinarny z ponad dziesięcioletnim stażem, specjalizujący się w tematyce alkoholi. Publikował m.in. w Polsce Times, Gazecie Krakowskiej, Naszemiasto.pl, Zwierciadle, Gotujmy.pl, Polki.pl, Cookmagazine.pl. Prowadzi podcast o alkoholach Strefa Wolnocłowa oraz blog Foodiesworld.pl

Zobacz także

Bartosz Lisek ponownie otwiera Lokal na Rybę. W menu m. in. ... bawimordki

Zamknięty w kwietniu 2022 roku Lokal na Rybę Bartosza Liska wystartuje ponownie w swojej dawnej lokalizacji na początku grudnia. Wnętrze przechodzi właśnie gruntowny remont.

Jedyny taki McDonald's w Polsce. Lokal opakowany w wełniane ubranko

Restauracja McDonald's w Ustroniu została przyodziana... w wełniany kubrak. Oryginalne "opakowanie" budynku lokalu to część kampanii, która promuje zimową, sezonową ofertę Burger Drwala. Jej premiera rusza 23 listopada.

The Complex w Warszawie - miks smaków i rozrywki

The Complex to kulinarno-rozrywkowe serce multibrandowego obiektu Louvre Hotels Group w Warszawie. Przestrzeń pełną smaków i wydarzeń współtworzą trzy koncepty gastronomiczne.

Sposób na kryzys? Morski Zając - restauracja latem, palarnia kawy poza sezonem

Niektórzy restauratorzy zamiast utyskiwać na wojnę i szalejącą inflację, dywersyfikują ryzyko, przekształcając swój koncept. Morski Zając z Kuźnicy, dotąd miejsce całoroczne, w tym roku zamyka się na zimę, by skupić się na drugim biznesie - palarni kawy.

Pomysł na kryzys według Koko & Roy - delikatesy zamiast bistro

Pandemia, wojna, inflacja... Są restauratorzy, którzy się nie poddają kryzysom, a zamiast narzekać wymyślają kolejne sposoby na dywersyfikowanie lub zmianę swojego biznesu. Bistro Koko & Roy przekształciło się w delikatesy. O zmianie rozmawiamy z Anną Sytą, właścicielką biznesu.

Tauzen Pizza w miejsce Cyrulika Śląskiego - zmiana konceptu sposobem na kryzys

Dawna katowicka kawiarnia Cyrulik Śląski przeobraziła się w pizzerię inspirowaną Nowym Jorkiem. Radykalna zmiana to pomysł na radzenie sobie ze skutkami pandemii i inflacją. O tym, czy pizza sprawdza się lepiej niż kawa i ciastko rozmawiamy z Efremem Brolem, właścicielem Tauzen Pizzy.

Inne kategorie

Podcasty

Kryzys 2.0. Restauratorka Alicja Than o optymalizacji kosztów biznesu gastronomicznego [PODCAST]

W jaki sposób optymalizować koszty prowadzenia biznesu gastronomicznego w obliczu rosnącej inflacji oraz jak przetrwać na rynku, nie tracąc klientów i nie rezygnując z jakości - rozmawiamy o tym z Alicją Than, właścicielką lokali Izumi Sushi, Kago, Kiseki, Omakase, Matcha Bistro & Bar w Warszawie.
wicej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej