x

Zakaz chowu klatkowego: na czym polega spór?

Kategoria: Twój biznes - wiedza    10.07.2021

Organizacje proekologiczne cieszą się z zapowiadanego zakazu chowu klatkowego, przemysł drobiarski bije na alarm, a restauratorzy zastanawiają się, czy czeka ich podwyżka cen jajek. Jak na sektor HoReCa przełożą się proponowane zmiany?

Zdjęcie: Shutterstock.com
Zdjęcie: Shutterstock.com
W środę 30 czerwca Komisja Europejska wydała odpowiedź w sprawie europejskiej inicjatywy obywatelskiej przygotowanej przez Compassion in World Farming oraz Compassion in World Farming Polska. Proponowane zmiany mają w założeniu doprowadzić do całkowitego zakazu chowu klatkowego zwierząt rzeźnych. Dotyczyć ma on nie tylko kur, ale również m.in. królików, cieląt, czy świń. Jak na razie jednak, debata na temat klatek skupia się przede wszystkim wokół jaj i przemysłu drobiarskiego.

– Komisja Europejska wydała odpowiedź w sprawie naszej inicjatywy obywatelskiej, opowiadając się jednoznacznie za wprowadzeniem takiego zakazu na wszystkie gatunki zwierząt, tak jak postulowaliśmy – mówi Małgorzata Szadkowska, prezeska Compassion Polska i członkini komitetu obywatelskiego „Koniec Epoki Klatkowej”.

Zakaz miałby obowiązywać od 2027 roku, a więc po zakończeniu okresu przejściowego i objąć wszystkie kraje należące do Wspólnoty.

– Deklaracja złożona przez Komisję Europejską jest tylko wyrazem woli politycznej i nie należy oczekiwać, że obietnice w niej zawarte zostaną spełnione – Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz studzi zapał aktywistów w opublikowanym właśnie oświadczeniu.

Konsultacje będą potrzebne
Rzeczywiście, na dzień dzisiejszy możemy mówić jedynie o deklaracjach, a nie konkretnych zmianach w prawie. Wniosek ustawodawczy, jeśli wierzyć zapewnieniom KE, ma zostać przedstawiony w 2023 roku. Rok wcześniej powinny ruszyć konsultacje społeczne. Te będą konieczne, bowiem proponowane zmiany już dziś budzą sprzeciw hodowców drobiu.

– Z szacunków Izby wynika, że teoretyczna zamiana wszystkich instalacji klatkowych w Polsce na systemy chowu alternatywnego, przy utrzymaniu obecnego poziomu produkcji, pochłonęłaby nawet około 1,2 mld dolarów. Branża nie dysponuje tak ogromnymi środkami, co więcej hodowcy cały czas spłacają zadłużenie powstałe przy przeprowadzonej przed kilku laty pierwszej rewolucji dobrostanowej czyli wymianie klatek dla kur na znacznie większe i obszerniejsze – mówi Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP).

Trudno dziś mówić o tym, jaki kształt przyjmie proponowane prawodawstwo ale w propozycji Komisji zostało jasno zaznaczone: stopniowe wycofywanie klatek aż do całkowitego zakazu w całej Unii. Warto jednak pamiętać, że zakaz hodowli klatkowej nie jest dla Europy nowością. Już dziś w części krajów UE obowiązują lub w najbliższym czasie mają zacząć obowiązywać bliźniacze zakazy, a za rozwiązaniem, które miałoby objąć wszystkie kraje Wspólnoty opowiada się nie tylko Komisja.

– Oczywiście, rezolucja nie jest obowiązującym prawem, a rodzajem wskazówki czy rekomendacją. Proszę pamiętać, że chwilę wcześniej Parlament Europejski przegłosował rezolucję “Koniec epoki klatkowej”, w której zaproponował zakaz tego typu hodowli do 2027 roku. Została ona przyjęta miażdżącą przewagą głosów, więc jeśli Komisja jest zdecydowana, a parlament już wystosował rezolucje to możemy się spodziewać, że ten zakaz faktycznie zostanie wprowadzony – mówi Małgorzata Szadkowska.
Kury w chowie wolnowybiegowym i ekologicznym mają dostęp do światła słonecznego oraz świeżego powietrza. Nie spędzają całego życia zamknięte w klatkach / zdjęcie: Shutterstock.com
Kury w chowie wolnowybiegowym i ekologicznym mają dostęp do światła słonecznego oraz świeżego powietrza. Nie spędzają całego życia zamknięte w klatkach / zdjęcie: Shutterstock.com

“Trójki” są po prostu słabe
Jak pomysł ten odbierają sami zainteresowani, a więc ci, którzy z dużych ilości jaj korzystają na co dzień? Część restauratorów zwyczajnie pomija temat pochodzenia składników do swojej jajecznicy. Są jednak tacy, którzy mówią o tym otwarcie.

– Biorę pod uwagę zupełnie coś innego niż cena i nigdy nie będę miała jajek trójek, bo zależy mi na dobrostanie zwierząt i na tym, żeby goście jedli dobrze. Używamy generalnie jedynek. Nie jest to chów klatkowy, ale nie jest chowem ekologicznym. Niestety, trudno znaleźć kogoś, kto mógłby o każdej porze dnia dowieść 500 – 600 sztuk jajek “0” i to z certyfikatem ekologicznym. Do nas jajek nie przywozi rolnik. Między nami, restauracjami, a rolnikami jest zawsze pośrednik, firma która skupuje jaja. Pytanie, ile zarabia pośrednik i czy można z niego zrezygnować? – zastanawia się Katarzyna Pilitowska, właścicielka krakowskiej śniadaniowni Ranny Ptaszek i współautorka książki "Jajko".

 

Jajek z chowu klatkowego nie znajdziemy również w lokalach grupy ZPR S.A., do której należy między innymi wiele restauracji na terenie Warszawy – “Trójki” są po prostu słabe. Widać w przekroju, że to jajko jest inne. Kury są karmione różnymi paszami i to naprawdę czuć w smaku. Decyzję o zmianie podjęliśmy w zeszłym roku, przechodząc na jaja z wolnego wybiegu. Różnica była duża, bo to 20 gr na jednym jajku. W całej grupie dziennie samych jajek zużywamy około tysiąca – mówi Michał Molenda, dyrektor kreatywny grupy i przyznaje, że pozyskanie tak dużej ilości nie zawsze jest łatwe.

– Trzeba “się zakontraktować”, bo to nie jest produkt szeroko dostępny – dodaje Michał Molenda.

Ranny Ptaszek i ZPR to niejedyne przykłady. Coraz częściej, potrzeba zmian wypływa też od dużych firm. Wśród tych, którzy w 2019 roku całkowicie odeszli od jaj z numerem “3” raport organizacji Otwarte Klatki wymienia m.in: sieć restauracji Makarun Spaghetti and Salad, catering dietetyczny OptiDiet, sieć kawiarni EtnoCafe, kanapkowego giganta Subway, restauracje sieciowe New York Pizza Department, Dominium, Meet&Fit, 7 Street Bar&Grill oraz korporacje Sodexo.

– Działania zmierzające do całkowitej rezygnacji z jaj z chowu klatkowego realizujemy już od dłuższego czasu. Systematycznie przygotowujemy się do tej zmiany, coraz bardziej ograniczając użycie jaj trójek. Już dziś w naszych pracowniach cukierniczych używa się głównie jaj pochodzących z chowu ściółkowego lub z wolnego wybiegu – Marcin Snopkowski, dyrektor generalny Grycan Lody od pokoleń.

Klatki będą znikać
Zarówno ekolodzy jak i restauratorzy oraz branża drobiarska zdają się nie kwestionować faktu, że dobrostan zwierząt hodowlanych leży im na sercu. Nawet kwestionując szczerość intencji hodowców, trudno nie zauważyć, że zwrot konsumentów w kierunku jaj “ekologicznych” i “wolno wybiegowych” jest dla drobiarzy zwyczajnie opłacalny. Zmiana mentalności klientów sprawiła, że od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie tzw. produkcją alternatywną, a więc jajkami z chowu ściółkowego, wolno wybiegowego i ekologicznego.

W ślad za zmianą mentalności idą także zmiany prawa. Jak wynika z raportu organizacji Open Wing Alliance do kwietnia 2021 wprowadzono na świecie 2000 polityk dotyczących ograniczenia lub zakazu chowu klatkowego. Mówimy tu tylko o zmianach inspirowanych przez przepisy prawa, nie zaś dobrowolne odchodzenie firm od chowu klatkowego, które można już liczyć w setkach tysięcy w skali całego globu.

– Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz jest przekonana, że jeśli rzeczywiście taka będzie wola konsumentów to takie zmiany wymusi rynek. Należy wyraźnie zaznaczyć, że polscy producenci jaj nie są przeciwni jakimkolwiek zmianom proponowanym przez konsumentów. Branża wspiera także odpowiedzialnie zaplanowane działania zwiększające poziom dobrostanu ptaków – mówi Katarzyna Gawrońska, jednocześnie zaznaczając, że problematyczne są sposób i tempo oraz sposób wprowadzania postulowanych zmian.

– Naszym zdaniem błędem są wszelkie próby administracyjnego ingerowania w ten proces. Uważamy, że to konsument na największe prawo do decydowania o tym, jaki produkt i w jakiej cenie chce zakupić. To jak szybko i na jaką skalę będzie się zmieniał sposób chowu kur niosek w Polsce i w całej Europie powinni decydować klienci, nie tylko detaliczni ale i przemysł spożywczy. Producenci reagują na sygnały z rynku i stopniowo zwiększają udział w sprzedaży detalicznej jaj innych niż klatkowe – dodaje dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Rynek ureguluje?
Rzeczywiście, z danych KIPDiP wynika, że udział jaj z hodowli innych niż klatkowe systematycznie w Polsce rośnie. Zdaniem hodowców drobiu na gwałtowne, ustawowe zmiany jest za wcześnie. Czy to oznacza, że powinniśmy pozostawić dobrostan zwierząt procesom rynkowym, a niewidzialna ręka rynku sama zadba o dobrostan kurcząt i środowisko naturalne?

Małgorzata Szadkowska nie podziela takiego sposobu myślenia. – Absolutnie, to nie jest za wcześnie. Jesteśmy już spóźnieni, a sytuacja jest po prostu zła. Mamy 2021 rok i nie jesteśmy na etapie, na którym możemy rozważać, jak bardzo jeszcze możemy niszczyć środowisko, obciążać planetę. Kryzys klimatyczny, czy wzrost temperatury na ziemi to nie są problemy, które pojawiły się wczoraj – mówi prezeska Compassion Polska.

Będzie drożej?
Zatem, czy jajka zdrożeją, a co za tym idzie także naleśniki, rameny, śniadania angielskie czy rzemieślnicze lody? Niekoniecznie, o ile zmiana, o której mowa będzie przeprowadzana także z uwzględnieniem interesu, tych którzy sprzedają jajka i produkty z ich udziałem.

– Jaja, obok śmietanki kremówki są podstawowym składnikiem wysokiej jakości lodów, dlatego zmiana w tej kategorii produktowej będzie dla nas kluczowym, ale również najbardziej wymagającym i kosztownym etapem, a to może oznaczać konieczność korekty cen naszych produktów – przyznaje Marcin Snopkowski.

Rolnictwo czy “agroprzemysł”?
W walce z chowem klatkowym organizacje ekologiczne znalazły nieoczekiwanego sprzymierzeńca. Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. Rolnictwa i Rozwoju wsi, nie tak dawno temu odniósł się do postulowanego zakazu:

– To bardzo mocne stanowisko Parlamentu Europejskiego, z którego bardzo się cieszę. Stoimy przed wyborem, czy hodowla zwierząt to ma być “agroprzemysł” czy rolnictwo zrównoważone. Chów klatkowy jest prowadzony w ogromnych kombinatach przemysłowych. To ma tak naprawdę niewiele wspólnego z rolnictwem. – mówił polityk w wywiadzie dla dziennika Rzeczpospolita. To ważna deklaracja, bowiem to właśnie unijne fundusze będą musiały pokryć znaczną część kosztów czekających nas zmian.

Wreszcie, koniecznym będzie zapewnienie odpowiedniej ilości jajek, tak dla konsumentów, jak i producentów. Całkowite odejście od chowu klatkowego oznaczać musi stopniowe przechodzenie producentów na pozostałe metody chowu.

– Bardzo byśmy chcieli, aby proces całkowitej rezygnacji z jaj z chowu klatkowego zakończył się w ciągu kilku najbliższych lat, ale musimy wziąć pod uwagę niezależne od nas warunki zewnętrzne, takie jak pandemia i związane z nią straty, znaczący wzrost cen surowców z których produkujemy lody, czy w końcu niewystarczającą wciąż dostępność jaj z chowu ściółkowego czy z wolnego wybiegu u naszych dostawców – mówi Marcin Snopkowski.

Zdjęcie: Shutterstock.com
Zdjęcie: Shutterstock.com


Co możemy zrobić?
Jeśli wszystko pójdzie po myśli komitetu obywatelskiego „Koniec Epoki Klatkowej”, proces odchodzenia od jajek “trójek” zakończy się za 5 lat. Co do tego czasu zrobić mogą restauratorzy i ich goście by nieco polepszyć los zwierząt hodowlanych. Ranny ptaszek o swoich wyborach informuje w menu. Znajdziemy tam nie tylko informacje o pochodzeniu jajek, ale także o tym, skąd pochodzą inne używane w lokalu produkty, jak pieczywo czy wino. Zdaniem Katarzyny Pilitowskiej, jest to sposób na zmianę świadomości klientów.

– My restauratorzy możemy zmieniać pewne rzeczy w świecie, w zachowaniach naszych klientów. Gdy zaczniemy pisać w menu, jakie mamy jajka, ludzie zaczną o to pytać. Nie zrzucałabym kwestii edukacji na klienta. Sama chciałabym edukować gości odnośnie tego, co jedzą i piją – przyznaje właścicielka Rannego Ptaszka, ale jednocześnie zaznacza, że także wybory konsumentów nie są w tym procesie bez znaczenia.

– Część z nas kupuje drogie chleby rzemieślnicze, pijemy coraz częściej naturalne wina, cydry rzemieślnicze i jakoś nie zastanawiamy się, czy wydać więcej, gdy zamawiamy w pubie na przykład piwo rzemieślnicze, bo wiemy, że musi być droższe. A już o to czy jajko ma symbol “0” czy “1” nie pytamy, ani też nie uważamy, że droższe powinny być potrawy z nich przyrządzane – mówi Katarzyna Pilitowska.






Autor tekstu: Przemysław Ziemichód
O AUTORZE
Przemysław Ziemichód
Dziennikarz i bloger kulinarny z ponad dziesięcioletnim stażem, specjalizujący się w tematyce alkoholi. Publikował m.in. w Polsce Times, Gazecie Krakowskiej, Naszemiasto.pl, Zwierciadle, Gotujmy.pl, Polki.pl, Cookmagazine.pl. Prowadzi podcast o alkoholach Strefa Wolnocłowa oraz blog Foodiesworld.pl

Zobacz także

Polacy to odkrywcy smaków - udowadnia raport Pyszne.pl

Wegetarianizm, kuchnia gruzińska i silna hierarchia posiłków to najważniejsze trendy żywieniowe w Polsce - wynika z raportu serwisu Pyszne.pl pokazującego co, jak i kiedy jemy.

Gotowe posiłki Polacy kupują najczęściej w lokalach fast food

Lokale typu fast-food to miejsca, w których Polacy najczęściej zamawiają gotowe posiłki. Kolejne pod względem popularności są restauracje, stacje benzynowe oraz sklepy convenience czy piekarnie. Po otwarciu gastronomii częściej zamawiamy posiłki na miejscu w restauracji niż przez internet.

Wakacyjne śniadania mistrzów

Tegoroczne wakacje będą inne niż te, które pamiętamy z ostatnich lat. Wszystko wskazuje na to, że Polacy chętniej będą zwiedzać lokalne atrakcje i korzystać z rodzimych pensjonatów oraz mniejszych hoteli. Dobre śniadania zachęcą ich do skorzystania z pozostałych usług gastronomicznych obiektu.

McDonald's rozwija franczyzę

W skali globalnej już ponad 80 proc. lokali tej wiodącej marki gastronomicznej jest własnością indywidualnych przedsiębiorców. Również w polskiej sieci, gdzie oferta McDonald’s to synonim uczciwej, partnerskiej współpracy, udział franczyzobiorców dynamicznie rośnie.

Sfinks Polska z nowym zarządem

Rada Nadzorcza Sfinks Polska powołała zarząd spółki na nową, pięcioletnią kadencję. 4-osobowy zarząd rozpoczął działanie od 6 lutego 2019. Do Sfinks Polska należą 4 sieci gastronomiczne: Sphinx, Piwiarnia Warki, Chłopskie Jadło i WOOK.

Nowe, bardziej estetyczne banderole na alkoholach. Jak wyglądają?

Od 1 lipca 2021 roku zmienił się wzór znaku akcyzowego. Producenci i importerzy alkoholu do końca roku mogą jednak naklejać na swoje wyroby banderole zarówno o starym, jak i o nowym wzorze. Ta zmiana ułatwia im pracę.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak budować kartę napojów w restauracji typu fine dining?

Fine dining, jak sama nazwa wskazuje, polega na dostarczeniu gościom restauracji doświadczenia gastronomicznego na bardzo wysokim poziomie.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej