x

Jak uczcić Europejski Dzień Śniadań? Podsuwamy trzy warianty śniadania mistrzów!

Kategoria: Karta - dania    21.04.2021

Lekkie i słodkie, a może sycące i mięsne? Z okazji Europejskiego Dnia Śniadań, który obchodzimy 24 kwietnia, sprawdzamy, co rano pojawia się na talerzach Francuzów, Brytyjczyków i Turków. Może te trzy różne sposoby celebrowania pierwszego posiłku zainspirują was do przygotowania śniadania mistrzów?

Śniadanie po francusku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Śniadanie po francusku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Obchody Europejskiego Dnia Śniadań mają przypominać o korzyściach płynących z jedzenia najważniejszego posiłku dnia. W tym roku świętowany jest on pod hasłem „Znajdź czas na śniadanie" (ang. make time for breakfast).
Bierzemy sobie to przesłanie do serca i chcemy was zainspirować do przygotowania śniadania innego niż zwykle. Francuskie, brytyjskie oraz tureckie – każdy wariant prezentuje inne podejście do jedzenia, ale jest zarazem dobrą zachętą do tego, by zacząć dzień od wartościowego posiłku.

Po francusku: bagietka na co dzień, croissant w weekendy
Śniadanie nad Sekwaną jest zawsze złożone z dużej ilości lekkich i słodkich składników.
– To jest uwarunkowane kulturą. W śniadaniu francuskim mamy dobrego croissanta, trochę świeżych owoców, miód, dobrą konfiturę, dobre świeże masło, kawę i sok. Dlaczego to ma rację bytu? Bo jest tam ciepło. W kraju, gdzie klimat jest chłodniejszy, pierwszy posiłek powinien być bardziej kaloryczny, takie jest np. śniadanie angielskie – mówi Paweł Oszczyk, dyrektor kulinarny Puro Hotels.

Na francuskim talerzu oprócz klasycznej bagietki mogą pojawić się też tosty lub chleb z dżemem oraz konfiturą, płatki śniadaniowe i miód, a do tego oczywiście szklanka soku. Na co dzień nie znajdzie się tam croissant, bo ten smaczny wypiek jest konsumowany niemal wyłącznie w weekendy. Wtedy też mieszkańcy Nicei czy Paryża jedzą produkty, które kojarzyć możemy ze stereotypowym śniadaniem francuskim. Oprócz już wymienionych może to być także pain au chocolat, bliski krewny croissanta wypiekany również z ciasta laminowanego, w środku kryjący kawałek płynnej ciemnej czekolady.

W weekendy posiłkowi towarzyszyć będzie zapewne świeżo mielona i dopiero co zaparzona kawa, albo – popularna szczególnie na północy Francji – kawa zbożowa. Ta może być mieszkanką ziaren kawowca i cykorii lub samej samej cykorii.

Milion warstw croissanta
Oczywiście, jeśli nie mieszkamy dwa piętra nad typową paryską boulangerie (piekarnią), zdobycie ciepłego croissanta o 7 rano w sobotę może stanowić pewien problem. Dlatego też wielu Francuzów sięga po prostu po dostępne alternatywy, np. croissanty wypiekane w dużych sklepach spożywczych. Na szczęście, jak przekonuje dziennikarz kulinarny Tony Naylor, nie ma czegoś takiego jak zły croissant. – Nie ma czegoś takiego jak naprawdę zły rogalik. Istnieją tylko rosnące poziomy przyjemności z jedzenia – pisze Naylor na łamach brytyjskiego „The Guardian”.

Co łączy croissanta, ogry i cebulę? Jak uświadamia nas Shrek, cebula i ogry posiadają warstwy. Podobnie jest z francuskim rogalikiem, który może ich mieć nawet ponad pięćdziesiąt. Rekord w tym zakresie należy chyba do fikcyjnego bohatera kreskówki „Yakitate!” (czyli: „Świeżo upieczone!”). W jednym z odcinków tej japońskiej animacji bohaterowie walczą w konkursie na najlepszego croissanta. Kyousuke Kawachi, jeden z czterech finalistów tej rywalizacji, tworzy rogalik z 324 warstwami. Czy to w ogóle możliwe? Wbrew pozorom, tak.

Francuski youtube’er Alexis Gabriel Ainouz udowodnił, że klasyczny francuski rogalik może – przynajmniej teoretycznie – składać się nawet z miliona warstw. Im więcej razy złożymy arkusz surowego ciasta, tym więcej warstw otrzymamy. Jeśli jednak przesadzimy z ilością warstw, skleją się one ze sobą w jedną masę.

Liczba 324 warstw zdaje się być jednak nieco przesadzona. Mało kto we Francji przywiązuje aż tak wielką wagę do śniadania, by godzinami składać arkusze ciasta na rogaliki. W rzeczywistości, aż jedno na pięcioro francuskich dzieci w ogóle nie je pierwszego posiłku. Zaś wielu dorosłych zadowala się po prostu filiżanką kawy.

Śniadanie Jej Królewskiej Mości

Śniadanie po brytyjsku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Śniadanie po brytyjsku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Zupełnie inny sposób myślenia o pierwszym posiłku dnia towarzyszy mieszkańcom brytyjskiego imperium. Niezależnie od regionalnych wariantów tzw. british breakfast zawierać musi: jajka (najczęściej sadzone lub rzadziej w koszulce albo w formie jajecznicy), kiełbaski, brytyjską kaszankę z krwią (black pudding) lub bez niej (white pudding), angielski bekon, smażone pomidory, grzyby (zazwyczaj pieczarki), fasolę w pomidorach (najczęściej z puszki) oraz tosty z masłem i kawę lub herbatę.

Składnikom tym mogą, choć nie muszą, towarzyszyć także inne dania, na przykład placki ziemniaczane lub owsiane (potatocakes albo oatcakes) i tajemniczo brzmiący bubble and squeak. Ta ostatnia potrawa swoją nazwę zawdzięcza najprawdopodobniej dźwiękom, które wydaje podczas przygotowywania na gorącej patelni. Przyrządzana jest z… resztek niedzielnego obiadu. Smażona kapusta i ziemniaki bulgoczą (bubble) i skwierczą (squeak) podczas smażenia. Mogą być podawane z marchewka, groszkiem, brukselką oraz mięsem, np. wołowym.

Brytyjskie śniadanie to przede wszystkim propozycja dla tych, którzy lubią rozpocząć dzień od solidnego posiłku bogatego w mięso. Niezależnie od wariantu, zawsze będzie obfite. Przed wiekami miało ono zapewnić energię na długi dzień pracy, dając spory zastrzyk nie tylko białka, ale przede wszystkim kalorii i tłuszczu.

– Obserwując chociażby social media, widzę, że angielskie śniadanie się w Polsce zakotwiczyło. Ma swoich zwolenników zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, bo jednak jest to solidna porcja kalorii. To jednak zupełne zaprzeczenie tego, co dziś postulują dietetycy. Na talerzu mamy mięso, tłuszcze wielonienasycone, białe pieczywo... Niemniej, wszystko jest dla ludzi. Jeśli zjem takie śniadanie raz na miesiąc, nie znaczy, że mam dietetykę w nosie. Poza tym, widzę, że pojawiają się też wersje odchudzone albo wegetariańskie czy wegańskie warianty tego śniadania. Na przykład z tofucznicą zamiast jajecznicy czy jajek. Do tego możemy dodać wegańskie wędliny – radzi Jakub Kuroń, szef kuchni firmy Kuroniowie.

Regionalne warianty brytyjskie
Poszczególne kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii oraz Irlandia przez wieki wypracowały własne, nieco zmienione opcje najważniejszego posiłku dnia. W Kornwalii na przykład na naszym talerzu znaleźć się mogą tłuczone ziemniaki, a nawet śledź i sardynki. Irlandczycy z kolei na śniadanie zaserwują także wątróbkę i tradycyjny chleb sodowy (soda bread).

Na stole Szkota zawita czasami haggis, oatcakes (rodzaj wytrawnych ciastek owsianych) oraz owsianka. W Walii zaś klasyczne śniadanie brytyjskie uzupełniać będzie laverbread. Wbrew nazwie (bread) produkt ten nie tylko nie jest chlebem. Nie powstaje nawet z mąki, a z... wodorostów. Podsmażone z przyprawami algi najczęściej serwuje się na tostach.

Żaden z tych posiłków nie będzie tak obfity jak rekordowe śniadanie serwowane w Dublinie. Największe, a z pewnością najcięższe brytyjskie śniadanie, dostępne w regularnej sprzedaży składa się z niemal czterech kilogramów jedzenia! Rekord Guinessa w tej kategorii został ustanowiony w Hardboiled Egg Cafe w Dublinie.

Tamtejsze śniadanie składa się z 10 kiełbas, 10 kawałków bekonu, 10 tostów, 10 jajek sadzonych, 5 kawałków białej kaszanki (white pudding), 5 placków ziemniaczanych, puszki fasoli w pomidorach, grzybów i 3 smażonych pomidorów. Jeśli uda nam się zjeść to wszystko w ciągu godziny, możemy dostać darmową koszulkę oraz zapewnić sobie miejsce na ścianie sławy, pomiędzy nazwiskami śmiałków, którym udało się podołać temu niecodziennemu wyzwaniu.

Śniadanie po turecku

Śniadanie po turecku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Śniadanie po turecku. Zdjęcie: Shutterstock.com
Bir tek kus sütü eksik – powiedzieliby Turcy, patrząc na śniadanie w Hardboiled Egg Cafe. Powiedzenie to w wolnym tłumaczeniu znaczyć będzie „brakuje jedynie ptasiego mleczka”. Takie podsumowanie z ust mieszkańca Turcji oznacza, że mamy do czynienia z dostatkiem. Dostatek to także słowo, które doskonale podsumowuje typowe tureckie śniadanie serwowane przeważnie w weekendy.

Najczęściej na tureckim  stole znajdą się oliwki (czarne i zielone), pomidory oraz smażone jajka, często podawane z jogurtem w formie dania znanego Çılbır lub jako menemen, czyli dania przypominające połączenie jajecznicy z bliskowschodnią szakszuką.

Rano przeciętny mieszkaniec Turcji poda na stół także dżemy i konfitury (zarówno z granatów, akacji czy fig, jak i na przykład z kaparów), miód, tahini z melasą oraz świeże zioła i przyprawy. Typowym elementem, który odróżni tureckie śniadanie od większości porannych posiłków bliskowschodnich jest obecność dużej ilości serów, z których słynie Turcja.

Na tym jednak nie koniec – śniadanie nie może obyć się bez pieczywa. Najczęściej będzie to simit – okrągły, przypominający wyglądem precla chleb. Obok niego przeważnie dobrze nam znane białe pieczywo czy bułeczki. Często pojawiać się będzie także börek, czyli rodzaj wytrawnego ciastka nadziewanego serem i warzywami. W Turcji tradycyjnie przygotowuje się je z ciasta yufka. W Europie przeważnie zastępujemy yufkę ciastem filo, stosowanym do wyrobu baklawy.

Kawa czy herbata?
Tureckiemu śniadaniu towarzyszy także czarna, mocna, serwowana w tradycyjnych tulipanowych szklankach herbata. Napar z herbacianych liści jest drugim najczęściej konsumowanym w Turcji napojem. W popularności wyprzedza go jedynie woda.

Szczególne miejsce herbaty w tureckiej kulturze wynika poniekąd z historii kraju Osmanów. W roku 1633 sułtan Murad IV nakazał karać ścięciem głowy każdego amatora małej czarnej. Zakaz picia kawy utrzymał się w Turcji do XVIII wieku. Co nie znaczy, że dziś napar z ziaren kawowca jest Turkom całkowicie obcy. Wręcz przeciwnie. Jednak „kawa po turecku” pochodzi najpewniej z Jemenu. Do imperium sułtanów trafiła z początkiem wieku XV i od tego czasu parzona jest w naczyniu nazywanym Ibrik. Stąd zapewne swoją nazwę wziął nasz swojski imbryk.

Jeszcze jedno tureckie powiedzenie mówi: „Nie jestem tak bogaty, by jeść baklavę codziennie” (tur.“Ben her gün baklava yiyecek kadar zengin değilim”). W czasach, gdy na osmańskim stole królowa baklava, deser ten był, rzeczywiście, rzadkim i drogim rarytasem. Dziś na szczęście możemy pozwolić sobie na niego bez potrzeby wydawania ostatnich oszczędności. Taki słodki akcent może być przyjemnym zakończeniem śniadania.

Śniadanie przyszłości
Owe trzy warianty śniadań – francuskie, angielskie i tureckie – to ledwie kropla w morzu kulinarnych możliwości. Oprócz nich, jak grzyby po deszczu, w menu hoteli i restauracji na całym świecie pojawiają się także inne potrawy. Część z nich, jak szakszuka zostaje z nami na dłużej, część znika zanim zdążymy je polubić.

Jak zatem będzie wyglądać nasze śniadanie przyszłości?  
– Były mody chociażby na niebieskie smoothie, które świetnie wyglądało na Instagramie. Takie trendy niekiedy dezaktualizują się, zanim zaczną powszechnie obowiązywać. Kuchnia, jak wszystko podlega rozwojowi. Mody czy trendy się zmieniają, ale jedzenie powinno być przede wszystkim jakościowe, a nie nawiązujące do przyzwyczajeń czy stereotypów – podsumowuje Paweł Oszczyk.



Autor tekstu: Przemysław Ziemichód
O AUTORZE
Przemysław Ziemichód
Dziennikarz i bloger kulinarny z ponad dziesięcioletnim stażem, specjalizujący się w tematyce alkoholi. Publikował m.in. w Polsce Times, Gazecie Krakowskiej, Naszemiasto.pl, Zwierciadle, Gotujmy.pl, Polki.pl, Cookmagazine.pl. Prowadzi podcast o alkoholach Strefa Wolnocłowa oraz blog Foodiesworld.pl

Zobacz także

Powiew świeżości, eksplozja aromatu

Dostępne w setkach (lub tysiącach) różnych odmian, gatunków i podgatunków. Potrafią różnić się od siebie diametralnie, ale często decydujące są subtelne niuanse. Jak wydobyć i wykorzystać ziołowy potencjał?

Bowl food - modne dania w miskach

Bowle, czyli odpowiednio skomponowane potrawy podawane w miskach, były hitem światowej gastronomii w 2018 r. Analizując trendy 2020 r., okazuje się, że moda ta nie przeminęła i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miski straciły na popularności.

Burger King poszerza wegańską ofertę o roślinne nuggetsy

Roślinne nuggetsy to kolejna pozycja w Burger King, która pojawia się w menu sieci w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie roślinnym jedzeniem wśród Polaków.

Głąbik według krakowskich kucharzy

W gospodarstwie rolnym JeDynie w podkrakowskiej wsi Wawrzeńczyce najlepsi szefowie kuchni z Krakowa zbierali na początku października głąbika. Prosto z pola trafił do restauracji, a zadaniem kucharzy jest zaproponowanie przepisów z głąbikiem w roli głównej.

PRZEPISY Z TRZEMA GWIAZDKAMI MICHELIN - PANA FRITTY Z BOROWIKAMI

Pierwsze urodziny Cook Story by Samsung uświetnił swoją obecnością Michel Troisgros, przewodniczący Samsung Club des Chefs. Na co dzień kultywuje on dziedzictwo swojej rodziny. Ich restauracja od ponad 50 lat cieszy się szerokim uznaniem w kulinarnym świecie, docenionym 3 gwiazdkami Michelin.

Apetyt na czereśnie!

Czereśnie to drzewa długowieczne - potrafią dożyć nawet stu lat. Owocują, w zależności od odmiany, od końca maja do połowy lipca. Korzystajmy z sezonu na te smaczne, a przy tym bardzo zdrowe owoce!

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna ekspozycja i zatowarowanie restauracji

Dbanie o odpowiedni kontakt wizualny, zagwarantowanie priorytetu produktom najważniejszym z punktu widzenia klienta, dyskretne oznakowanie jakości oferty to droga, która doprowadzi do zwiększenia sprzedaży i zysków.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej