x

Restaurator z Krakowa: Przetrwają najsilniejsi, najsprytniejsi i ci, którym ktoś pomógł

Kategoria: Koronawirus - Głos branży    13.01.2021

Lockdown gastronomii potrwa przynajmniej do końca stycznia. To jedyna pewna wiadomość ze strony rządu, wszystko inne jest dziś dla restauratorów wielką niewiadomą. - Nie wiemy, na co czekamy - mówi Emil Hołubiczko z Molám Thai Canteen & Bar w Krakowie.

Emil Hołubiczko / archiwum prywatne
Emil Hołubiczko / archiwum prywatne
Zgodnie z przewidywaniami, narodowa kwarantanna została przedłużona do końca stycznia. Restauracje mogą w tym czasie fukcjonować jedynie w oparciu o dowozy lub odbiory osobiste, a puby, dyskoteki, kluby czy hotele pozostają zamknięte. Kolejne tygodnie obostrzeń oraz brak konkretów dotyczących planu wyjścia z pandemii sprawia, że większość restauratorów coraz mniej optymistycznie patrzy w przyszłość.

Jedzenie na dowóz nie jest rozwiązaniem
Choć wiele restauracji walczy o byt, prowadząc dowóz posiłków, nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić.
– Nie ma mowy o jakiejkolwiek rekompensacie w ten sposób. Jest pewna, mała grupa lokali, które są w stanie poradzić sobie, wydając tylko dania na dowóz. Jednak ogromna liczba miejsc, w tym również naszych, nie jest wstanie tego zrobić. Oprócz jedzenia liczy się także atmosfera, na którą składają się obsługa, muzyka, praca barmańska. Restauracje przestały pełnić funkcje miejsc, które serwują tylko jedzenie, stały się miejscami spotkań.W naszym przypadku tylko Molam oferuje dania na dowóz i tylko ten lokal był w stanie się obronić

– mówi Emil Hołubiczko, krakowski restaurator, który jest związany z Molam, klubem Prozak 2.0, restauracjami Międzymiastowa i Nadwiślańska, cocktail barem Bubble Toast oraz Bezogródek Food Truck Park.
Jak przyznaje Hołubiczko, pozostałe miejsca generują koszty związane z prowadzeniem działalności, choć są zamknięte. – Próbujemy prolongować pewne płatności m.in. związane z leasingami, czynszami i dostawcami itp., ale nie każdy jest wyrozumiały. Do tych opłat dochodzi ogromna ilość kosztów stałych, które musimy opłacić: prąd, gaz, administrację budynków… – wymienia restaurator.

Przetrwają najsilniejsi?
Jak będzie wyglądała gastronomia po zakończeniu pandemii? Zdaniem Emila Hołubiczko, koniec kwarantanny będzie dopiero początkiem długiego procesu powrotu do normalności.
– Myślę, że to będą długie miesiące odbudowy. Luty to nie jest dobry miesiąc dla gastronomii. Gdy skończył się pierwszy lockdown była dobra pogoda, ludzie nie tylko byli spragnieni wyjścia z domu po zimie, ale też po kwarantannie. Teraz jest inaczej. Dużo lokali jest zamkniętych i zbankrutuje. Przetrwają albo najsilniejsi, albo najsprytniejsi i ci, którym ktoś pomógł, na przykład zawieszając czynsz – uważa restaurator.

Co dalej z krakowską gastronomią?
Przyszłość gastronomii w Krakowie jest niewiadomą, bo jest ona uzależniona szczególnie od dwóch grup klientów, którzy jeszcze długo nie powrócą do dawnej stolicy Polski: studentów i turystów. Bardzo prawdopodobne, że studenci kolejny semestr nauki spędzą przed komputerami, ucząc się zdalnie. Zaś powrót turystów możliwy będzie dopiero po otwarciu hoteli.

– Kraków jest bardzo specyficznym miastem. Goście pochodzą z kilku grup społecznych. Dziś nie wiemy, kiedy studenci wrócą, nie wiemy jak będzie z turystyką, czy ruch turystyczny wróci do poziomu sprzed pandemii. Nie wiadomo, jak wyglądać będzie sytuacja ekonomiczna mieszkańców Krakowa. Czy wrócimy do częstszej konsumpcji poza domem? – zastanawia się restaurator i dodaje:
– Z jednej strony jestem optymistą, bo wierzę, że ludzie łatwo nie zmienią swoich przyzwyczajeń. Wierzę, że ludzie po pandemii wrócą do spędzania czasu w restauracjach, klubach, kawiarniach, do spotkań między sobą.

OtwieraMY?
Być może jednak powrót klientów do restauracji nastąpi szybciej, niż przewidują rządzący. Dla wielu osób momentem przełomowym był wyrok opolskiego sądu, który orzekł, że kara nałożona na otwarty w czasie kwarantanny zakład fryzjerski była bezprawna. Sąd podkreślił, że wprowadzanie ograniczeń byłoby możliwe jedynie w sytuacji stanu wyjątkowego.

Ci, którzy uważają, że obostrzenia są bezprawne dołączają do kolejnych incjatyw takich, jak chociażby #OtwieraMY czy Góralskie Veto. Mają one na celu wymuszenie na rządzących pozowlenia na otwarcie nie tylko restauracji, ale też wszystkich zamkniętych w wyniku pandemii biznesów.
Dla wielu restauratorów zniecierpliwionych czekaniem na poprawę sytuacji to sygnał, że przepisy prawa pozwalają na otwarcie restauracji. Choć Emil Hołubiczko sam nie planuje na razie działania wbrew zakazom, to rozumie ludzi, którzy zdecydują się na desperackie kroki.

– Nie wiemy, jak długo ta pandemia jeszcze potrwa. Nie wiemy, na co czekamy: na ustabilizowanie liczby chorych, na zaszczepienie konkretnej ilości ludzi? Czy ludzie z dnia na dzień powrócą do restauracji? Nie dziwi mnie to, że takie inicjatywy powstają. Słyszę ciągle od polityków, że jest pomoc, że dostaliśmy pieniądze. A ja od października nic nie dostałem poza obietnicami. Ponadto, panuje ogromny chaos informacyjny. Słyszymy z jednej strony, że pandemia się kończy, ale z drugiej strony, że nadchodzi jej kolejna fala. Nie wiadomo komu i w co możemy wierzyć, więc ludzie zaczynają po prostu działać – podsumowuje Hołubiczko.





Autor tekstu: Przemysław Ziemichód
O AUTORZE
Przemysław Ziemichód
Dziennikarz i bloger kulinarny z ponad dziesięcioletnim stażem, specjalizujący się w tematyce alkoholi. Publikował m.in. w Polsce Times, Gazecie Krakowskiej, Naszemiasto.pl, Zwierciadle, Gotujmy.pl, Polki.pl, Cookmagazine.pl. Prowadzi podcast o alkoholach Strefa Wolnocłowa oraz blog Foodiesworld.pl

Zobacz także

Przedsiębiorcy: rząd skazuje nas na wegetację

Przedstawiciele małych i średnich firm tworzą ruch społeczny. Jak twierdzą, mają dość pustych obietnic i chcą realnych zmian. Wśród nich są także restauratorzy i przedstawiciele gastronomii. Czego się domagają?

Agnieszka Łabuszewska: Normalność jest nie do wyobrażenia

W 2021 r. stołeczna Kulturalna obchodzić będzie 18. urodziny. Będzie - jeśli przetrwa trwający od listopada drugi lockdown gastronomii. Miejsce zabiera stanowczy głos w aktualnych debatach społeczno-politycznych. O ryzyku biznesowym z tym związanym opowiada właścicielka Agnieszka Łabuszewska.

Współwłaściciel kawiarni Nancy Lee: Zamiast liczyć na pomoc, wolimy działać

- Odwiedźcie nas na kawę, na cokolwiek. Nie oczekujemy kokosów, chcemy zarobić na prąd, produkty i wynagrodzenia - apelują właściciele warszawskiej kawiarni Nancy Lee. Lokal, podobnie jak wiele inych, ma kłopoty finansowe. Wsparcia od państwa nie dostał, więc liczy na solidarność swoich gości.

Robert Kuc, CEO marki Zdrowa Krowa: Przyszłość to restauracje hybrydowe

- Bez względu na to, jak rozwijać się będzie pandemia, przyszłość gastronomii upatrujemy w działaniach hybrydowych, czyli łączących spożywanie posiłków w lokalach oraz zamawianych na wynos. Niezależnie od wybranej formuły, gość musi czuć się wyjątkowo - uważa Robert Kuc, CEO marki Zdrowa Krowa.

Pijalnie Czekolady E. Wedel: liczymy na wysoką sprzedaż w drugiej połowie roku

Jak z lockdownem radzi sobie popularna sieć cukiernicza Pijalnie Czekolady E.Wedel? Opowiada Daniel Kucharski, prezes spółki.

Relacje z gastro-frontu: Prochownia Żoliborz i Paloma nad Wisłą

- Z końcem kwietnia podjęliśmy decyzję, że zawieszamy działalność Palomy do czasu zdjęcia obostrzeń dotyczących gastronomii. Prochownia nadal przygotowuje wynosy. Liczymy na ogródki sezonowe - mówi Marianna Zjawińska, właścicielka obu lokali.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak budować kartę napojów w restauracji typu fine dining?

Fine dining, jak sama nazwa wskazuje, polega na dostarczeniu gościom restauracji doświadczenia gastronomicznego na bardzo wysokim poziomie.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej