x

2020 - prognozy nieciekawe

Kategoria: Wino    15.12.2020

W internecie krąży żart - liczby licytują się między sobą, która przynosi większego pecha. Jak się okazuje, to nie "13" czy "666" wzbudzają największy postrach. Wszyscy drżą przed "2020". Winiarze także - sytuacja nie wygląda optymistycznie.

Foto: Shutterstock.com
Foto: Shutterstock.com
Winiarze zgodnie twierdzą, że natura, podobnie jak społeczeństwo, dynamicznie reagowała na zachodzące w pandemicznym świecie zmiany. Majowe przymrozki, zimny i ulewny czerwiec, lipcowe gradobicia to najgorsze możliwe scenariusze dla winnic. Zła pogoda wpłynęła na opóźnienie kwitnienia, przez co niemal w każdym regionie zbiory odbyły się o kilka tygodni później. Nie wszędzie, ale o tym za chwilę. Ponadto deszczowy wrzesień wymagał od winiarzy ekwilibrystyki, elastyczności i trafnych decyzji. Kilka okien pogodowych – słonecznych dni bez opadów – pozwoliło na zebranie winogron. W wielu winnicach zbierano nawet w drugiej połowie października. Powoli przychodzi czas podsumowań.

ROK TRUDNY,
 ALE WINO DOBRE

Sytuacja nie wygląda optymistycznie i przypomina nieco nieciekawy rocznik 2017. W niektórych regionach Polski zebrano ok. 50% plonów w stosunku do rocznika ubiegłego. Pamiętajmy też, że 2020 to rok szczególnie tragiczny dla niektórych winnic z Podkarpacia. Winnice Jasiel i Vanellus zostały niemal całkowicie zniszczone w wyniku ulewnych opadów oraz powodzi. Przy okazji warto tu wspomnieć, że wciąż trwa akcja #osuszamy, w której można zamówić wina z najbardziej poszkodowanych winnic i tym samym wesprzeć winiarzy w odbudowie dorobku ich życia.

– Rok jest trudny, ale wina będą dobre. Bez wątpienia jesteśmy zadowoleni z jakości owoców – mówi Basia Płochocka z Winnicy Płochockich w Darominie koło Sandomierza.

Niestety tegoroczna pogoda – zimna wiosna, opady podczas kwitnienia, a potem susza – wpłynęła na zawiązywanie się pąków. – W przypadku niektórych odmian obyło się bez uszkodzeń, a inne zawiązały się bardzo słabo. Mamy zbiory sumarycznie o 50% mniejsze niż w roku ubiegłym. Odmiany wczesne zbierane we wrześniu miały bardzo dobre parametry. Załamanie pogody ok. 10 października trochę nam przeszkodziło. Nie zdążyliśmy zebrać regenta przed tą datą, jego zbiory dokończyliśmy jak tylko pogoda się poprawiła, 27 października. Na pewno nie wyszło mu to na zdrowie – opowiada Płochocka.

DOSŁODZENIE? NIE, DZIĘKUJĘ!

Z uwagi na wymagający rocznik Ministerstwo Rolnictwa zezwoliło rolnikom na wzbogacanie wina, czyli możliwość dodania sacharozy, zagęszczonego moszczu winogronowego lub rektyfikowanego zagęszczonego moszczu winogronowego w celu podwyższenia poziomu alkoholu. Zdaniem winiarzy propozycja ta zabrzmiała jak ponury żart, gdyż rozporządzenie weszło w życie 28 października – w czasie, gdy wielu z nich miało zbiory już dawno za sobą. Sonia Mazurek z Winnicy Silesian nie zdecydowała się skorzystać z ministerialnej propozycji. Winnica, którą zarządza wraz z rodziną, odnotowała dużo niższy plon.


– Tegoroczne wina będą się charakteryzować niższym poziomem cukru i wysoką kwasowością w porównaniu z tymi z lat ubiegłych. O dziwo, winogrona były zdrowe i przez niskie temperatury mocno aromatyczne – wyjaśnia. – Nasze wina z rocznika 2020 będą miały raczej niską zawartość alkoholu. Wyprodukowaliśmy sporo wina różowego, a czerwone będziemy kupażować z rocznikiem 2019, dzięki czemu uzyskamy większą świeżość, kwasowość i owocowość. Spróbowaliśmy też paru eksperymentów. W tym roku zaplanowaliśmy produkcję dwóch win macerowanych na skórkach, oba są spontanicznie fermentowane, bez dodatku siarki – tłumaczy Sonia Mazurek.

Winnica Płochockich. Foto: Patrycja Siwiec
Winnica Płochockich. Foto: Patrycja Siwiec
NIE WSZĘDZIE BYŁO TAK ŹLE
Zachodnia ściana Polski została najmniej poturbowana przez czynniki pogodowe. Guillaume Dubois, właściciel winnicy Gostchorze w Krośnie Odrzańskim, która specjalizuje się w produkcji win musujących, potwierdza, że 2020 r. wcale nie był taki tragiczny. Dubois odnotował wręcz rekordowe zbiory w stosunku do 2019 i 2018 r.
O ile w przypadku pozostałych opisywanych regionów przyczyną problemów była fatalna pogoda w czasie kwitnienia, o tyle Dubois skarży się na choroby trawiące krzewy winorośli.

Jak widać, pandemia sprawiedliwie „obdarowała” niemal każdą branżę wszelkimi możliwymi niedogodnościami. Zamknięcie restauracji i ograniczanie działalności hoteli odbiło się rykoszetem na winiarzach, którzy do tej pory byli beneficjentami mody na picie polskiego wina. Niepewność jutra nie sprzyja bowiem zakupom trunków przez lokale. Niemniej jednak lockdown i ograniczenie rozrywek do tych odbywających się w domowym zaciszu wpłynęły na wzrost konsumpcji wina. Pytanie, czy będzie co pić.

Artykuł ukazał się w „Food Service" 11/2020 nr 200.

Autor tekstu: Patrycja Siwiec
O AUTORZE
Patrycja Siwiec
Zastępczyni redaktor naczelnej magazynu „Food Service”, w którym redaguje dział Wino. Autorka książki „Gościnność. Sztuka dobrej obsługi w gastronomii”. Doświadczenie zdobywała m.in. w winnicy Chateau Castigno we Francji oraz w restauracjach Northcote w Wielkiej Brytanii i El Celler de Can Roca w Hiszpanii. Absolwentka Wine & Spirits Education Trust.

Inne kategorie

Akademia Horeca

SYSTEMY MOTYWACYJNE A WZROSTY SPRZEDAŻOWE W KATEGORII NAPOJÓW

W poprzednich artykułach omawiane były tematy istotne dla wzrostu sprzedaży i zysków kategorii napojów. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kwestią fundamentalną jest inwestowanie w szkolenia dla zespołu, jak dopasować napoje do potraw, jak wyceniać napoje, omawialiśmy nadchodzące trendy.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej