x

Tomasz Źródłowski: Na pohybel

Kategoria: Lifestyle - blog    22.05.2020

Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że nawet najbardziej zagorzały przeciwnik mocnych trunków nie będzie próbował zaprzeczać, iż od momentu swych narodzin alkohol jest wpisany w historię świata.

Tomasz Źródłowski
Tomasz Źródłowski
Z jeszcze większą pewnością twierdzę, że nikt nie będzie kwestionować tezy, iż alkohol jest głęboko osadzony w polskim kręgu kulturowym, oraz tego, że jest w nim stale obecny, istotny i – co najważniejsze – że trudno jest w naszym kraju nie pić. Poważnie. Polecam wam bardzo prosty eksperyment, zwłaszcza jeżeli pracujecie w gastronomii. Wyobraźcie sobie, że w trakcie trwania eksperymentu wypadły: urodziny kolegi zza baru, szefa, żony, ciotki, kolegi najbliższego przyjaciela barbacka... Jednym zdaniem – pojawia się okazja do wypicia szocika. I spróbujcie powiedzieć, że nie macie na niego ochoty. Że nie pijecie albo robicie sobie przerwę, bo „przecież wiecie, panowie, w tej pracy to cały czas pijemy, chciałbym sprawdzić, czy jeszcze mogę bez...”. Wtedy zaczynają się spojrzenia, żarciki, generalnie – totalna penalizacja tego, że nie chcecie wypijać trucizny. Bo tak – etanol to trucizna, pyszna, ale jednak. 
Zresztą z tą penalizacją picia jest w naszym kraju dziwnie. A jeszcze dziwniejsze jest to, że mamy społeczny problem z tym, co w alkoholu gloryfikujemy, a co penalizujemy. Zaznaczam, że nie chcę z siebie zrobić socjologa i precyzyjnie diagnozować problemów społeczeństwa. Piszę o tym, bo niejako uczestniczę, i to w sposób bardzo aktywny, w tworzeniu pewnych wzorców picia w mojej lokalnej społeczności. Zatem wracając do gloryfikacji i penalizacji: dlaczego coś, co wszędzie na świecie traktowane jest jako normalne spożycie alkoholu – a więc wino do obiadu, drink po pracy, wino musujące do śniadania – w naszym kraju jest wyśmiewane, uważane za snobizm albo wręcz diagnozowane jako alkoholizm? Polskie społeczeństwo totalnie penalizuje alkohol jako część codziennej „piramidy żywienia”. A z drugiej strony – wiemy, jak w Polsce wyglądają imprezy, „dekoracje” chodników dzień po, jak często „jeden” szocik prowadzi do opróżnienia butelki, jak często ludzie chwalą się tym, ile wypili, jak bardzo nie pamiętają tego, co robili pod wpływem...
I nie zrozumcie mnie źle, wszystko jest dla ludzi – reset też bywa potrzebny. Ale dlaczego tego nikt od razu nie diagnozuje jako problemu? Dlaczego gloryfikujemy to, że ktoś potrafi wypić xyz alkoholu? Dlaczego wtedy zapominamy o tym, że cenimy sobie smak ulubionego rumu, wina? Dlaczego nagle jest nam wszystko jedno? Byle miało procenty... Jako społeczeństwo, wedle moich obserwacji, przechodzimy ze skrajności w skrajność. Albo ktoś nie pije w ogóle, albo się upija. Poruszające jest to, jak mały odsetek społeczeństwa zdaje się faktycznie słyszeć to, co od lat powtarzają firmy alkoholowe: „pijcie odpowiedzialnie”. To, że w Polsce sprzedaje się dużo wódki, nie jest żadnym zaskoczeniem. Zaskoczyć może jednak fakt, że najpopularniejszy rozmiar butelki to popularna małpka, czyli 200 ml. Jeszcze bardziej zdziwi was fakt, że większość tych butelek sprzedaje się do godziny 12.00! 
Czy naprawdę cała branża alkoholowa, która od lat stara się budować świadomość – angażować konsumenta, przekazywać mu wartość, jaka podąża za jakością – czy naprawdę cała branża ponosi w tym kraju klęskę? Bo do czego prowadzą te wszystkie programy szkoleniowe? Degustacje i premiery kolejnych luksusowych brandów? 
Wychodzi na to, że drink, koktajl, kieliszek wina czy jakakolwiek inna postać alkoholu to wciąż nie sposób na doznania smakowe, pobudzenie receptorów i przeżycie doświadczenia, lecz nadal klucz do baśniowej krainy bez problemów... No nie, nie tędy droga. 
Teraz nasuwają się kolejne pytania: czy my w ogóle wiemy, co to jest alkohol? Czy wiemy, jak na nas działa? Do czego faktycznie może prowadzić jego nadużywanie? Kiedy zaczyna się nadużycie? Czy ma znaczenie jakość trunku, który pijemy? I najważniejsze – kiedy zaczyna się problem z alkoholem? 
Uważam, że odpowiedzieć na te pytania po prostu wypada. Sam nie bardzo mogę to zrobić, ale może znajdzie się ktoś, kto mi w tym pomoże?
Do przyszłego miesiąca, moi drodzy! 

Felieton ukazał się w „Food Service" 3/2020 nr 193.

Autor tekstu: Tomasz Źródłowski
O AUTORZE
Tomasz Źródłowski
Twórca kolektywu Creative Gastronomy. Stara się zarażać pasją do profesjonalizmu i bezinteresowną chęcią robienia ludziom dobrze. Od 2013 r. pracował za barem. Przez długi czas zawodowo i prywatnie związany był z krakowskim Mercy Brown. Wielki entuzjasta startów w konkursach barmańskich, które uważa za doskonałą platformę do wymiany doświadczeń i trampolinę rozwoju. Amator przelewania swoich myśli na papier oraz zadawania filozoficznych pytań w świecie gastronomii.

Zobacz także

ANNA OLEKSAK: WEŹMY KAWĘ NA WARSZTAT

Odkrywanie kart sukcesu - taki był temat przewodni tegorocznego Food Service Summit. Cieszę się, że w ramach towarzyszących konferencji warsztatów mogłam podzielić się doświadczeniami Nespresso ze współpracy z restauracjami, które ten sukces budują z nami, serwując wyjątkowe doświadczenia kawowe.

Jarosław Dumanowski: "Ćwikiełki w piec namotać", czyli uczta z czasów Unii Lubelskiej

Mikołaja Reja można uznać za ojca i literatury polskiej, i polskiej kuchni. Pretekstem do przeczytania i odtworzenia tej receptury była rocznica podpisania Unii Lubelskiej w 1569 r. (jeszcze nieokrągła). "Ćwikiełka" w naszym menu rozpoczęła całą ucztę z czasów menu lubelskiej.

O HUMORACH W GASTRONOMII

Chęć długiego życia w zdrowiu i bogactwie nie jest niczym nowym. Kucharze poszukiwali cudownej diety, żeby jeść i nie tyć, żyć długo i w dostatku. Poszukiwano kamienia filozoficznego, a Hipokrates i Galen stworzyli teorię humoralną. Opiszę ją pokrótce bo radości z jej stosowania może być bez liku.

Maciek Żakowski: nie jedzmy Ziemi!

Jest rok 2020. Jemy coraz ciekawej i lepiej, często eksperymentujemy. Wszystko, co spożywamy, nadal jest darem naszej planety. A Ziemia jest przez nas dosłownie wyjadana. Jako RestaurantClub krzyczymy więc: "Nie jedzmy Ziemi - jedzmy dla Ziemi!".

Tomasz Źródłowski: Perspektywa konkurencji po wirusie

To czas na wspólny eksperyment - zadziałajmy razem jako branża!

Adam Chrząstowski: Wykluczone gastro

Plan był taki: pojechać do Poznania na Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku i na gorąco opisać, co tam się działo. Jest to bowiem impreza godna rzetelnego reportażu - świetnie zorganizowana i przyciągająca kulinarne tuzy nie tylko z Wielkopolski. Scena kulinarna w Poznaniu działa wspaniale.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak budować kartę napojów w restauracji typu fine dining?

Fine dining, jak sama nazwa wskazuje, polega na dostarczeniu gościom restauracji doświadczenia gastronomicznego na bardzo wysokim poziomie.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej