x

Morski Zając w Kuźnicy - wystartował w czasie pandemii!

Kategoria: Koronawirus - Głos branży    10.05.2020

Trzeba mieć odwagę, by otworzyć nowy lokal w czasie zamrożenia gastronomii. Ofka Piechniczek i Kamil Kita, właściciele Morskiego Zająca w Kuźnicy na Półwyspie Helskim zrobili to! - Największe zaskoczenie? Goście. Ich wsparcie, dobre słowo, powroty po kolejne dania - mówią.

Ofka Piechniczek i Kamil Kita. Foto: materiały prasowe.
Ofka Piechniczek i Kamil Kita. Foto: materiały prasowe.

Morski Zając powstał w naszej głowie już kilka lat temu. W prowadzeniu dwóch pensjonatów w Kuźnicy (na Półwyspie Helskim) pod marką Fulinowo jedyne, czego brakowało, to dobra, całoroczna restauracja. Słowo „całoroczna” jest tutaj kluczowe. Chcieliśmy wypełnić niszę rynkową, jaka powstaje zaraz po zakończeniu sezonu letniego, kiedy wszystkie lokale gastronomiczne, a także pensjonaty i hotele zamykają się. Remont restauracji trwał już od roku z większymi i mniejszymi problemami. Otwarcie miało nastąpić na początku kwietnia, miejsce miało pomieścić od 70-80 gości. 
Kiedy usłyszeliśmy decyzje rządu o praktycznie całkowitym ograniczeniu działalności lokali gastronomicznych, ogarnął nas szok i niedowierzanie. Co prawda przygotowywaliśmy się na ten moment od miesiąca, nie mogliśmy jednak uwierzyć, że po tylu wyzwaniach, które udało nam się rozwiązać, stajemy przed problemem, na który nie mamy żadnego wpływu. Już z początkiem marca obroty Fulinowa (naszej pierwszej marki) spadły o blisko 80%. To w większości efekt strachu i braku wiedzy na temat tego, co miało nadejść. Mając jednak przed oczami prognozy pogody z bezchmurnym niebem i słońcem, trudno było nam patrzeć na puste pensjonaty bez gości. Całkowite zamknięcie nastąpiło w kwietniu i tym samym spowodowało spadek przychodu do 100%. Stan ten trwa już miesiąc. 
Plan na dalsze funkcjonowanie Zająca pojawił się po pierwszych 2 tygodniach od lockdownu – kiedy emocje opadły, ruszyliśmy do działania. Na start odbyliśmy rozmowę z każdym już zatrudnionym i czekającym za zatrudnienie pracownikiem. W trakcie rozmów przedstawiliśmy nasz plan działania oraz plan zatrudnienia. Dzięki temu udało nam się zachować i utrzymać zatrudnienie wszystkich pracowników.

Focaccia frutti di mare z restauracji Morski Zając. Zdjęcie: materiały prasowe.
Focaccia frutti di mare z restauracji Morski Zając. Zdjęcie: materiały prasowe.
Zaraz po decyzji o zamknięciu lokali gastronomicznych i hotelowych wysłaliśmy pisma do ZUS i US o zwolnienie z opłat lub ich przesunięcie. Kolejnym krokiem były banki i prolongaty kredytów. Na końcu zajęliśmy się opłatami stałymi takimi jak księgowość czy kadry, które zostały wynegocjowane na niższe. Dzięki sprawnym przesunięciom pracowników między spółkami Fulinowo i Morski Zając nie zwolniliśmy nikogo. Obecnie czekamy na gotowość instytucji bankowych do składania kolejnych wniosków o subwencje. Decyzja o otwarciu restauracji tylko z daniami na wynos zapadła zaraz po decyzji otwarcia mieszkańcom możliwości udania się do lasu oraz na spacer. Zobaczyliśmy światełko w tunelu i zaczęliśmy działać. Tak naprawdę organizacja menu, brandu zewnętrznego oraz reklamy online zajęły nam kilka dni. To niesamowite, kiedy zespół gra do jednej bramki, wszystko idzie sto razy szybciej i lepiej. Morski Zając wystartował z menu na wynos w ostatni weekend kwietnia. Trudno porównać otrzymany w ten sposób przychód do przychodu otwartej restauracji ze stolikami. Niemniej po szybkim bilansie kosztów nasza decyzja brzmi: działamy dalej. W tygodniu nasze dania można otrzymać również na dowóz. Restauracji przyświeca zasada less waste. Produkty takie jak talerze, sztućce do dań take away zakupujemy biodegradowalne. W trosce o środowisko nie wprowadzamy ryb z Bałtyku zagrożonych wyginięciem takich jak dorsz, sandacz oraz ryb flądrowatych. Nie serwujemy także zagrożonych ryb ze świata znajdujących się na czarnych listach. 
Największe zaskoczenie? Goście. Ich wsparcie, dobre słowo, powroty po kolejne dania. To uczucie, którego nie da się opisać. To trzeba zobaczyć i poczuć. Coś pięknego. 
Obecnie szykujemy się do otwarcia pensjonatów Fulinowo. Mamy to szczęście, że 80% pokoi ma indywidualne wejścia wprost z patia oraz własne aneksy kuchenne. To obecnie must have przy każdej z rezerwacji. Jesteśmy także pełni nadziei o sezon letni. Wierzymy, że goście nie zawiodą. My czekamy.  

Relacja z 27 kwietnia 2020 r.  Ukazała się w „Food Service" 4/2020 nr 194.

Autor tekstu: Agata Godlewska
O AUTORZE
Agata Godlewska
Redaktor naczelna magazynu „Food Service” oraz portalu Ouichef.pl. Magister kulturoznawstwa w SWPS. Przygodę z branżą gastronomiczną rozpoczęła blisko 10 lat temu pod okiem Macieja Nowaka. Autorka niezliczonej ilości wywiadów z najważniejszymi polskimi szefami kuchni i restauratorami. Współtworzy i prowadzi coroczną konferencję Food Service Summit.

Zobacz także

Restauracje otwierają się mimo zakazu. "Boimy się, to akt desperacji"

Gastronomia ma już dość lockdownu. Kolejni przedsiębiorcy otwierają lub zapowiadają uruchomienie lokali pomimo zakazu. Jak twierdzą, wolności gospodarczej nie można ograniczyć rozporządzeniem czy ustawą, a obecne obostrzenia rządu są nielegalne.

Cukiernia Wójcik: oczekujemy przede wszystkim stabilności

- Handel nie ucierpiał na pandemii tak bardzo jak branża HoReCa, więc podchodzimy do wszystkiego z pokorą - mówi Łukasz Wójcik, prezes Cukierni Wójcik. Luki sprzedażowe jednak są i póki co nie da się ich wypełnić.

Restauratorzy idą do sądu. Chcą odzyskać utracone pieniądze

Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej przygotowuje pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Zdaniem restauratorów, lockdown wprowadzono z naruszeniem prawa i wszystkim, którzy stracili w jego wyniku oszczędności powinna przysługiwać rekompensata.

Basia Kłosińska: Nie chcemy zniknąć z gastronomicznej mapy Warszawy

- Mimo że działanie w tych warunkach nie jest dochodowym biznesem, to nie wyobrażamy sobie nawet tymczasowego zamknięcia - mówi Basia Kłosińska, współwłaścicielka warszawskiej Wozowni przy Nowym Świecie 1. Jak przyznaje, w przezwyciężeniu pandemii i trudów lockdownu pomogło jej... domowe jedzenie.

Zamknięcie restauracji Shipudei Berek Artura Jarczyńskiego

Nie ma już restauracji Berek w Warszawie. Właściciel budynku przy Jasnej 24 wypowiedział restauratorowi umowę najmu i kazał mu się wyprowadzić w ciągu 3 dni. - Nie próbowano z nami rozmawiać, negocjować i porozumieć się w jakikolwiek sposób - mówi restaurator Artur Jarczyński.

Śląska Prohibicja: jak dobrze wracać do normalności!

- Odliczaliśmy godziny do otwarcia lokali gastronomicznych! Przygotowywaliśmy się do tego momentu od dawna i jesteśmy szczęśliwi, że w końcu nadszedł - mówi Aleksandra Mucha, dyrektor zarządzająca restauracji Śląska Prohibicja w Katowicach.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna strategia wyceny napojów

Odpowiednia wycena napojów to jedna z najważniejszych decyzji komercyjnych w sektorze HoReCa. Jeśli poziom cen jest właściwy, sprzedaż, a nią także zyski ze sprzedaży napojów wzrosną. W przypadku gdy ceny są zbyt niskie, tracimy zysk. Jeżeli natomiast ceny są zbyt wysokie, ryzykujemy utratę klienta.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej