x

Jak przetrwać kryzys? Sprawdźcie, jak to się udaje sieci KOKU Sushi

Kategoria: Koronawirus - Głos branży    11.05.2020

Potrzebujemy teraz pozytywnych przykładów - oto on! Po dwóch miesiącach od zamrożenia gospodarki licząca 25 lokali polska sieć franczyzowa barów KOKU Sushi jest na plusie. Receptą na utrzymanie pozycji na rynku było szybkie reagowanie na zachodzące zmiany i postawienie na dowozy.

Zdjęcie: materiały prasowe.
Zdjęcie: materiały prasowe.
Decyzją polskiego rządu w pierwszej połowie marca z powodu epidemii koronawirusa zostały zamknięte lokale gastronomiczne. Był to cios dla wszystkich restauratorów, szczególnie dotkliwy dla tych, którzy serwowali dania tylko na miejscu. KOKU Sushi od dawna działało dwutorowo, rozwijając także system delivery. W trakcie kwarantanny był to atut, który pozwolił marce utrzymać się na powierzchni.
– Niemal wszystkie nasze lokale podczas pandemii były czynne, choć wydawały dania tylko na wynos. Niektóre z nich na tyle wykorzystały potencjał dowozów, że potrafiły zwiększyć obroty w stosunku do tego, co było wcześniej – relacjonuje Urszula Olechno, współwłaścicielka KOKU Sushi. – Niekorzystna sytuacja, w której nagle się znaleźliśmy, odkryła przed nami inne obszary działania i nowe możliwości.

Przewaga sushi na rynku delivery
Sushi okazało się dobrym produktem sprzedażowym na czas pandemii. Dawni bywalcy restauracji KOKU Sushi nawet w czasie kwarantanny nie zrezygnowali z drobnych kulinarnych przyjemności. Teraz zamawiają ulubione zestawy do domu.
– Szybko udało nam się opanować wstępny chaos związany z dowozami. Część pracowników, którzy nie mieli zajęcia (np. z obsługi sali), a zgodzili się wykorzystywać swoje auta, przerzuciliśmy na ten odcinek. Wynegocjowaliśmy lepsze stawki w firmach kurierskich. Wprowadziliśmy bezpłatne dostawy połączone z rabatami. Wiedzieliśmy, że liczy się szybkość i niezawodność. Aby przygotowanie dań szło płynnie, zwiększyliśmy liczbę pracowników na zmianie –  mówi Urszula Olechno z KOKU Sushi.
Sushi na wstępie miało przewagę nad innymi restauracyjnymi daniami. Serwuje się je na zimno. Plusem było także to, że jest podzielne, sprawdza się więc jako posiłek dla rodziny. Zalicza się do potraw, których przygotowanie wymaga pewnych umiejętności kulinarnych i niewiele osób przyrządza je samodzielnie w domu. Z powodu ograniczonego ruchu w sklepach miłośnicy sushi mieli utrudniony dostęp do produktów potrzebnych do zrobienia rolek.

Szybka reakcja na nową sytuację
Koku Sushi na nowe, trudne realia zareagowało błyskawicznie, nie tracąc czasu na lizanie ran. Od razu wdrożyło sieciowe rozwiązania minimalizujące koszty. Renegocjowało ceny z podwykonawcami i dostawcami, a także z przedsiębiorcami wynajmującymi lokale. Wprowadziło atrakcyjne promocje, np. kupony-cegiełki na lepszą przyszłość, do wykorzystania już po ponownym otwarciu lokali, zaoferowało duże rabaty przy większych zamówieniach. Uruchomiło wszystkie możliwe zewnętrzne kanały sprzedaży.
– Główny nacisk położyliśmy na usprawnienie dowozów i podeszliśmy do tematu w inny sposób. Już w marcu zwiększyliśmy zakres terytorium, które obsługujemy – do 30 km wokół miasta. Kiedy to rozwiązanie sprawdziło się, a zamówień spłynęło naprawdę sporo, postanowiliśmy zapuścić się jeszcze dalej. Zainicjowaliśmy na Podlasiu akcję „KOKU rusza w trasę”. W każdy dzień tygodnia wyjeżdżaliśmy w inne rejony województwa, w promieniu ok. 130 km od Białegostoku. Także na to klienci zareagowali bardzo pozytywnie. Dalekobieżne trasy zaczęły z powodzeniem wprowadzać lokale z innych części kraju – wyjaśnia Urszula Olechno.

Bezpieczeństwo, procedury i nadzieje
KOKU od razu w pierwszych dniach wdrożyło też zalecane przez Ministerstwo Zdrowia procedury oraz wysokie standardy higieny. Pracownicy otrzymali maski ochronne i rękawice. W lokalach pojawiły się ekrany oddzielające klientów od personelu oraz znaki pomagające utrzymać zalecany 2-metrowy dystans. Dostawy zorganizowano w ten sposób, by odbywały się bezkontaktowo, zarówno w przypadku kurierów, jak i klientów. Sieć wprowadziła 12-godzinne zmiany, aby ograniczyć do minimum kontakty w ramach firmy. Jedna ekipa pracuje cały dzień, a następnego wymienia ją kolejna.
– Goście widzieli, że ciągle mamy ruch. Dawało im to pewność, że dania i produkty są świeże. Czuli się też bezpiecznie obserwując, że sieć ma wypracowane schematy postępowania w kryzysowym czasie, odpowiednie standardy obsługi i nie lekceważy żadnych zalecanych obostrzeń sanitarnych – mówi współwłaścicielka KOKU Sushi.
Marka, mimo że sama znalazła się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, włącza się w wiele akcji wspierających medyków i osoby potrzebujące, co wpływa na jej pozytywny odbiór na lokalnym rynku. Promuje inicjatywę #kupujlokalnie, ponieważ widać to teraz bardzo wyraźnie, że od tego w jakiej kondycji będzie biznes w regionie zależą także jej dochody.
– Po tych dwóch miesiącach patrzymy w przyszłość dużo bardziej optymistycznie – podsumowuje Urszula Olechno. – Jeśli stan spowolnienia potrwa dłużej, a wszystko na to wskazuje, trzeba będzie jeszcze bardziej zintensyfikować zewnętrzne kanały sprzedaży i mocniej wejść w rynek delivery. Pracujemy właśnie nad nową ofertą dla franczyzobiorców, która byłaby odpowiedzią na nowe wyzwania. Może to nie jest taki zły czas na inwestycje.

Autor tekstu: ( red. )

Zobacz także

Polska gastronomia schodzi do podziemia. Jak w czasach prohibicji...

Mniej niż 10 minut zajęło mi znalezienie w Warszawie kilkunastu lokali gastronomicznych, które mimo zakazu przyjmują gości. Rok po wprowadzeniu pierwszego lockdownu między restauratorami a policją, sanepidem i rządem trwa gra w kotka i myszkę, w której stawką jest być albo nie być restauracji.

Agnieszka Łabuszewska: Normalność jest nie do wyobrażenia

W 2021 r. stołeczna Kulturalna obchodzić będzie 18. urodziny. Będzie - jeśli przetrwa trwający od listopada drugi lockdown gastronomii. Miejsce zabiera stanowczy głos w aktualnych debatach społeczno-politycznych. O ryzyku biznesowym z tym związanym opowiada właścicielka Agnieszka Łabuszewska.

Koniec lockdownu: Sfinks otworzy o 42 lokale mniej niż przed pandemią

Tylko połowa lokali zarządzanych przez Sfinks ma ogródki, które w sobotę może udostępnić klientom. Pozostałe, a jest ich dużo mniej niż przed pandemią, czekają na otwarcie do końca maja. O wyzwaniach i nowym rozdaniu dla gastronomii mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Pełną Parą: Mamy szczęście do ludzi

Jak Pełną Parą dostosowały się do nowej rzeczywistości? O tym jak ważne, jest otaczanie się odpowiednimi ludźmi w gastronomii rozmawiamy z Agatą Czyż i Ewą Kołatkowską, właścicielkami trzech restauracji Pełną Parą w Warszawie.

Współwłaściciel Luis Mexicantina: poluzowanie zakazów okazało się głupotą, za którą wszyscy musimy płacić

Pożegnaliśmy najtrudniejszy od dekad rok, ale nadchodzące miesiące mogą nie przynieść szybkiej poprawy sytuacji w gastronomii. - Poluzowanie obostrzeń okazało się głupotą, za którą wszyscy musimy płacić - komentuje trójmiejski restaurator Oskar Kubicki.

Restauracja Bulaj w Sopocie - ich pomysł na przetrwanie

- Myślę o biznesie, który będę mógł rozwijać, gdy skończy się pandemia. Otwieramy sklep internetowy z szytymi na miarę boksami, obiadami na bazie produktów rybnych - mówi Artur Moroz, właściciel restauracji Bulaj.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna strategia wyceny napojów

Odpowiednia wycena napojów to jedna z najważniejszych decyzji komercyjnych w sektorze HoReCa. Jeśli poziom cen jest właściwy, sprzedaż, a nią także zyski ze sprzedaży napojów wzrosną. W przypadku gdy ceny są zbyt niskie, tracimy zysk. Jeżeli natomiast ceny są zbyt wysokie, ryzykujemy utratę klienta.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej