x

Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka: Znamy swoją wartość

Kategoria: Ludzie    07.05.2020

Z Agatą Wojdą, Izą Kamińską i Moniką Walecką rozmawiamy o doświadczaniu i postrzeganiu kobiecości w branży gastronomicznej, o zmysłach i przyjemnościach, ale także o dyskryminacji i trudach bycia kobietą w gastronomii.

Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.
Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.
O SOBIE SAME

„FOOD SERVICE”: Za co nawzajem najbardziej się cenicie i lubicie?
MONIKA: Te dziewczyny są prawdziwymi fachurami. Zajmują się swoją pracą z pasją, miłością. Uczę się od nich, podziwiam, inspirują mnie. Cieszę się, że się kolegujemy i że z tego koleżeństwa czasem wynika coś dobrego dla innych. 
IZA: Podziwiam Monikę za umiejętność okazywania emocji. Chyba wszystkie podziwiamy się za pracowitość.
AGATA: Znamy swoją wartość. Spotykamy się także na gruncie prywatnym. Nasza relacja działa na zasadzie prywatnego wymieszania się, przenikania smaków. Zawód jest dodatkowym plusem do naszej znajomości 

Co zadecydowało o waszym sukcesie w branży? 
MONIKA: Pracowitość, determinacja i fakt, że kocham to, co robię – chleb.
AGATA: Trudno, żeby Iza powiedziała teraz, że lubi pić. Uśmiecham się. Pracowitość, pasja, charakter. 
IZA: Wszystko z powyższych plus... twardy tyłek i pokora. Nie było łatwo rzucić dobrą posadę na uczelni, własne biuro z sekretarką i... rozpocząć pracę w sklepie u Mielżyńskiego oraz wrócić do nauki i egzaminów! 

Usłyszałyście kiedyś o sobie: „jesteś szalona”? 
MONIKA: Mnóstwo razy, zwłaszcza od kolegów piekarzy. „Jezu, ale jesteś szalona, co ty mówisz, co ty robisz. Co ty wyprawiasz!”. Pod tym szaleństwem oni rozumieją, że tak naprawdę jestem fantastyczna, że nie mam żadnych hamulców. Robię to, co trzeba albo co chcę zrobić, cała reszta się nie liczy. 
AGATA: Ja, wbrew pozorom, nie jestem aż tak postrzelona. Mam w sobie dużo rozsądku i zasad. Myślę, że ani w kuchni nie jestem specjalnym eksperymentatorem, ani w innych obszarach. Za chwilę zjemy sobie pastę z fasoli z kiszoną kapustą i zamarynowaną cebulą i nie ma w tym żadnego szaleństwa. 
IZA: Ja na pewno jestem off, bo nie jestem związana z żadną organizacją, stowarzyszeniem czy portalem. Prowadzę degustacje, organizuję kolacje, uczę, robię mój program na YouTube – „Ale wino”, w którym staram się w przystępny sposób opowiadać o winie. I dzięki temu moja nauczycielska dusza czuje się zaspokojona. Ostatnio usłyszałam bardzo ciekawy zarzut, a mianowicie, że mój program nie jest jednak o winie, tylko o mnie. Zarzut prawdopodobnie wyszedł z ust osoby, która nie rozumie, jak działają social media. YouTube to parada osobowości. Według mnie każda z nas jest osobowością i przez to być może jesteśmy uważane trochę za wariatki. Fajne jest to, że dzisiaj media i ludzie doceniają osobowości. 

BYĆ KOBIETĄ W GASTRO
Gdy rozmawiałam niedawno z Agatą, powiedziała że „zbyt ładne dziewczyny nie pasują do kuchni”. Natomiast jakiś czas temu Ewelina Łapińska, szefowa kuchni z Białegostoku, wyraziła opinię, że w kuchni „trzeba mieć jaja”. Czy zatem można być kobiecą, pracując w gastro? 
MONIKA: Myślę, że trudno jest być kobiecą, ciężko pracując, bo to jest jednak tyrka, krew, pot i łzy i odpryskująca hybryda, ale ja np. zatrudniam w piekarni same dziewczyny. Celebrujemy swoją kobiecość, rozmawiamy na kobiece tematy. Gdy pracuję sama, lubię zawiązać sobie fartuch niczym gorset albo zamiast uniformu przywdziać ulubione bluzki, choćby powyciągane. Przy pieczeniu po prostu muszę się czuć dobrze i wygodnie. Nauczyłam się tego w San Francisco, gdzie nie było zbytniego rygoru pod względem ubioru – dziewczyny przychodziły do pracy piękne i stylowe, umalowane, z zawiązanymi na upiętych włosach apaszkami. Bardzo mi się to podobało i zawsze mówię, że jesteśmy w tej mące brudnymi, ale szczęśliwymi piekarkami. 
AGATA: U nas strojenie się zupełnie odpada, bo wybrudzenie następuje bardzo szybko. Jeżeli chodzi o fryzury, musi być wygodnie i praktycznie. 
Przytoczę pewną historię dotyczącą wyglądu dziewczyn pracujących na kuchni. Ostatnio na Facebooku ktoś zamieścił zdjęcie jednej z kobiet szefowych i pochwalił się, że właśnie jest u niej w restauracji. Rzeczą, która rzucała się w oczy, były niezwykłe paznokcie, które ona miała. Dodam, że ubrana była w mundur kucharski. Pod zdjęciem pojawiły się komentarze mężczyzn, że to chyba nie jest właściwy wygląd, podczas gdy najprawdopodobniej ta szefowa kuchni w tym momencie w ogóle nie zajmowała się kuchnią. Dzisiaj młode szefowe mogą na Instagramie budować swoją historię, która jest doklejona do tego, co dzieje się w restauracji. One nie pozwolą sobie zrobić zdjęć w pracy, kiedy są zmęczone, blade, bez makijażu. Można wystylizować zdjęcia i opierać się na historii ładności, choć oczywiście wiadomo, że ten wygląd ma się nijak do tego, jak wygląda praca na kuchni. Takiej kobiecości nie ma, ale może być każda inna. 

Jaka?
AGATA: Jeśli chodzi o cechy i zachowania kobiece, to wielki temat – w jaki sposób i gdzie można być kobietą. U mnie jest tak, że muszę pokazać trochę męskości, to przydaje się przy współpracy z chłopakami. Podobnie dziewczyny, które ze mną pracują – one muszą wywalczyć swoją pozycję wśród mężczyzn i to robią. Pewnością siebie, asertywnością. 

Jakie są najbardziej krzywdzące albo nieprawdziwe stereotypy dotyczące kobiet w gastronomii, z którymi się stykacie? 
AGATA: Jeden z podstawowych, że nie znamy się na pewnych rzeczach. Gdzieś to wisi w powietrzu, że nie robimy niczego ciekawego.
IZA: Mamy problem z tym, że kobietom zarzuca się emocjonalność. To, co w przypadku mężczyzny nazywa się reakcją racjonalną czy po prostu reakcją, u kobiety postrzega się jako emocje. Zdarzyło mi się wielokrotnie, że mężczyźni, z którymi miałam do czynienia, byli znacznie bardziej histeryczni i rozemocjonowani niż kobiety. Również wielokrotnie zdarzyło mi się, że jakaś męska decyzja, która wydawała mi się dość emocjonalna, była wyjaśniana jako decyzja, która ma na celu dobro firmy, a podobna decyzja z mojej strony była uznawana np. za obrażenie się. Ta sama decyzja. Rozumiesz? Jest to niesprawiedliwe i niezrozumiałe.

Moniko, obserwujesz tego typu szufladkowanie?
MONIKA:
Totalnie. Świat piekarzy to głównie świat męski. To, że pojawiają się kobiety, to nowość – że biorą się za chleb, a nie za ciasta. Nagle kobiety szarpią worki z mąką...

Ale w zasadzie co to za różnica: chleb czy ciasto?
IZA:
Bo kobieta to cukier. 
MONIK A: Zrobiłam pewien eksperyment na Instagramie: napisałam, że jestem piekarzem, i poprosiłam obserwatorów o zadawanie mi pytań. Okazało się, że dotyczyły głównie mojego lifestyle’u, tymczasem moich kolegów piekarzy pytano o zasady prowadzenia biznesu, ile procent zakwasu dodają do ciasta itd. To ciekawe, bo ja znam te wszystkie informacje, dlaczego mnie ludzie nie dręczą takimi pytaniami? 
Dlatego programowo założyłam piekarnię i stwierdziłam, że będą tam pracować same dziewczyny, żeby pokazać, że my też możemy. To nie jest żaden manifest, bardziej przekora oraz bardzo mi bliska idea siostrzeństwa – jesteśmy razem i wspieramy się. Czerpię z młodości moich dziewczyn i słucham, jak one postrzegają świat. Serwuję im anegdotki z mojego życia i uważam, że to wspaniałe, że wymieniamy się wiedzą, doświadczeniem i entuzjazmem. 

DYSKRYMINACJA

Doświadczyłyście kiedyś dyskryminacji osobiście?
MONIKA
: Wiele razy słyszałam, że kobiety nie znają się na chlebie. Jest taki piekarz, który dopuszcza do piekarni tylko mężczyzn, kobiety mogą u niego pracować wyłącznie w sklepie. 
Natomiast dyskryminacja ze względu na płeć to jeszcze nic, doświadczyłam mobbingu ze strony kobiecego menedżerstwa. Obecnie trwa dyskusja odnośnie do me too i wykorzystań w kuchni ze względu na władzę i płeć, tymczasem kobiety potrafią być tak samo okrutne jak mężczyźni. Może to kolejny stereotyp, że oprawca to mężczyzna, a kobiety to te dobre. I może dlatego boli bardziej, kiedy cios pada ze strony kobiety. Wydaje mi się, że dyskusja powinna dotyczyć kultury pracy w gastronomii w ogóle. Tego, jak zachowują się szefowie wobec swoich podwładnych. Ja nigdy wcześniej nie byłam szefem, dopiero się nim stałam i nie umiem jakoś specjalnie zarządzać. Mogę być tylko takim szefem, jakiego sama chciałabym mieć. 
AGATA: Pamiętajmy, że nawet jeśli ktoś świetnie gotuje, to często brakuje mu klasy, wykształcenia. Nie myślmy, że w kuchniach na świecie, nawet tych znanych, pracują ludzie wyjątkowo wykształceni czy specjalnie inteligentni. Nie. Dyskryminacja czy wykorzystywanie władzy może pojawić się wszędzie. Polski rynek jest trochę łatwiejszy. Wiele restauracji potrzebuje kobiet do pracy. Jest w tym przekonanie, że wtedy będzie porządek, będzie czyściej w kuchni, blaty umyte. 

Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.
Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.

Izo, a ciebie dotknęła kiedyś dyskryminacja? 
IZA: Do świata winiarskiego wprowadzili mnie mężczyźni, więc na pewno jestem wdzięczna kilku panom, którzy zechcieli nauczyć mnie paru rzeczy w kwestii wina. Natomiast niewątpliwie edukatorki winne, sommelierki skarżą się na dyskryminację. Dzisiaj jest zupełnie inaczej niż 10 lat temu, kiedy zaczynałam, ale bardzo dobrze pamiętam pewne sytuacje z przeszłości. Nigdy nie mam pomalowanych paznokci. Przestałam to robić 10 lat temu, bo pamiętam pierwsze degustacje, w których uczestniczyłam. Rozumiem, że byłam jeszcze siksą i niewiele wiedziałam, natomiast – w odróżnieniu od mężczyzn – miałam znacznie więcej pokory. Chodziłam na degustacje, żeby się uczyć, a nie po to, by ktoś mnie pretensjonalnie traktował i mówił, że naleje mi winka pod kolor paznokci. A takie teksty na degustacjach w Polsce 10 lat temu były nagminne. Kobieta degustująca na sali wśród mężczyzn była traktowana... 
AGATA: Jako ozdoba wieczoru?
IZA: Oni nawet nie zwracali na nas uwagi. Istniałyśmy jako zjawisko, anegdotka. Wtedy postanowiłam, że przestanę malować paznokcie, żeby przestali je zauważać. 
AGATA: W tym świecie dziennikarsko-winiarskim nie jest łatwo i nadal trzeba się przepychać.
IZA: Problem polega na tym, że tam jest miło, ale panuje bromance. Panowie poklepują się po plecach, organizują sobie degustacje, na które nie pomyślą, żeby zaprosić jakąś sommelierkę. Dlatego w pewnym momencie stwierdziłam, że dobrze jest robić coś oddzielnie i po swojemu, choć absolutnie nie przeciwko nim.  

SKROMNE PAPROTKI

Tokenizm to sytuacja polegająca na włączeniu jednej kobiety w towarzystwo męskie dla pokazania pozornej równości. W polityce takie kobiety określono mianem paprotki. Brzmi znajomo? 
IZA: Owszem, ona ma tam tylko być i nie trzeba jej często podlewać.
AGATA: Miałam taką sytuację – podczas pierwszej edycji konkursu Bocuse d’Or dostałam telefon z pytaniem, czy nie mogłabym przyjechać nazajutrz na eliminacje i być jurorem. Okazało się, że nikt nie pomyślał o tym, żeby w jury siedziała kobieta. Francuzi, którzy są właścicielami konkursu, powiedzieli, że musi być jakaś kobieta, bo oni mają fioła na punkcie sztucznych obrazów tolerancji. Zorganizowano nagłe poszukiwanie jakiejkolwiek kobiety do bardzo ważnego konkursu. Nie zgodziłam się, bo byłam już w tym terminie umówiona. 
IZA: W przypadku Stowarzyszenia Sommelierów Polskich jakoś tak to wyglądało, że kobiet w nim nie było. Może dlatego w pewnym momencie stworzyły własne stowarzyszenie: Kobiety i Wino. Nie należę do żadnego z nich, ale wydaje mi się, że tworzenie organizacji typowo kobiecej to tworzenie sztucznej sytuacji. Bo co teraz? Jesteśmy kobietami, więc nie zaprosimy na degustację mężczyzn? Stworzymy własne getto i podziały? Ja chciałam stworzyć klub, do którego dołączyć będzie mógł każdy – mężczyźni, kobiety, młodzi, starzy, znający się na winie mniej lub bardziej. Chodzi o to, żeby mężczyźni chcieli przychodzić na kolacje organizowane przez kobiety i żeby zapraszali kobiety do siebie. Żeby zobaczyli, że one też mają coś do powiedzenia. 

Czy zauważyłyście, żeby właściciele lokali gastronomicznych – mężczyźni – intuicyjnie nie zatrudniali kobiet na wysokie stanowiska, co w konsekwencji blokuje rozwój zawodowy kobiet w tej branży? 
IZA: Pracowałam przez kilka lat w wine-barze Mielżyński i jest tam wiele twardych bab na wysokich stanowiskach. Jeśli chodzi o zatrudnienie w świecie winiarskim, nie widzę problemu, o którym mówisz. Problem jest z samymi kobietami, które są zbyt skromne i uważają, że nie powinny się wychylać. Może to jest też nasza wina.  

No właśnie, zastanawiam się nad przyczynami dużo niższej obecności kobiet w branży – jak można temu zaradzić?
AGATA
: Nie da się zaradzić, tak już jest. Istnieje nurt pań gotujących w domach, w szkołach. W knajpach stanowią one drugie zaplecze. Jak Magda Gessler wchodzi do kuchni w „Kuchennych rewolucjach”, zawsze są tam kobiety. A przecież świat wyższej gastronomii stoi otworem. Zawsze powtarzam, że jeżeli kobiety potrafią gotować, powinny również chcieć zaskakiwać swoim talentem. Tymczasem celem kobiet jest często prosta chęć nakarmienia, stworzenia dania smacznego i zapamiętywalnego, niewychylanie się, niewędrowanie ku eksperymentom. Oczywiście są też dziewczyny bardzo silne, które świetnie gotują, np. Justyna Słupska. Wszyscy ją podziwiają. Jest skupiona na swojej restauracji, rzadko występuje w innych projektach. 
IZA: Zobacz, kolejna osoba skupiona na sobie, na swojej restauracji. Kolejna osobowość. Te wszystkie osobowości damskie wydają nam się dziwne, zaskakujące, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że to mężczyzna jest z natury osobowością. Ekspansywny, ekstrawertyczny. Kobiety powinny być wewnętrzne, skupione na sobie, skromne.
AGATA: Faktycznie, mnie wychowano w ten sposób, że byłam mniej ważna w wielu sprawach. Byliśmy pokoleniem, które miało spełniać oczekiwania innych i dawać satysfakcję innym. Żeby nauczyciel był zadowolony i wystawiał dobre oceny, żeby rodzice byli dumni itd. W naszych pokoleniach nie tworzyło się poczucia własnej wartości, twoja wartość była oceniana oczami innych. To nadal we mnie pokutuje – jeżeli inni są zadowoleni z mojego gotowania, dostaję zastrzyk energii, że się udało. Z tego bierze się też moje przejmowanie jakimś komentarzem, zachowaniem, nadwrażliwość na punkcie oceny niewiążąca się z tym, że uważam, iż jestem kimś, tylko że pomyślę: „O, tu się nie sprawdziłam. Coś się nie udało”. 

PRZYJEMNOŚĆ I ZMYSŁY

W czym odnajdujecie największą przyjemność, jeśli chodzi o pracę?
AGATA: W kontakcie z ludźmi. Przepływ energii to dla mnie ważna rzecz. Reakcja bezpośrednia od gościa, to, że ktoś jest zadowolony, że powie, co chciałby dostać, że jakiś smak za nim chodzi. To dla mnie duża adrenalina. Zdarzył mi się taki weekend, że nie mogłam dojść do siebie, nie mogłam przestać płakać czy pójść spać, bo byłam tak strasznie rozchwiana emocjonalnie. Goście zachowywali się, jak w obłędzie – dziękowali, rozmawiali, machali do mnie. Gdy wróciłam do domu, nie wiedziałam, czy sprostam temu, co się wydarzyło. 
MONIKA: Ja czerpię satysfakcję z dobrze wykonanej rutyny, z pracy wykonanej w piękny sposób. Przyjemność sprawia mi obserwowanie, jak rozwijamy się razem z dziewczynami, i oczywiście ta powtarzalność, że chleb wychodzi. Praca jest dla mnie nieskończonym źródłem przyjemności. Wiadomo, że czasami są gorsze dni, popełnia się błędy, ale na szczęście jest następny dzień, nowa szansa na sukces i to się odnawia. 
IZA: Nie chcę zabrzmieć głupio... W mojej pracy wszystko sprawia mi przyjemność. Piszę o winie, o podróżach i o osobach, które tworzą wino, współprowadzę program na YouTube, uczę ludzi, organizuję degustacje i to wszystko jest absolutnie fantastyczne. Nigdy nie myślałam, że będę miała możliwość podróżowania. Pochodzę z takiej rodziny i takiego środowiska, że nie sądziłam, że to będzie możliwe. Wcześniej przez 8 lat byłam wykładowcą, uczyłam francuskiego, a teraz uczę o winie. Dostaję natychmiastowe wynagrodzenie w postaci uśmiechniętej osoby albo tego, że ktoś mówi: „to było wino mojego życia”. 

Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.
Agata Wojda, Iza Kamińska i Monika Walecka. Foto: Martyna Galla.

Jaką rolę odgrywają w waszej codzienności zmysły?
AGATA
: Jeśli chodzi o to, czy przez żołądek do serca, to absolutnie nie. 
MONIKA: Żywimy się tymi zmysłami z każdej strony. Wszystkie trzy jesteśmy fankami perfum, lubimy dobrze zjeść, jesteśmy piewczyniami małych przyjemności. To nas nakręca i bardzo inspiruje. 
AGATA: W gastronomii istnieje też coś takiego jak ostatni dotyk. Nikt inny nie wykona go lepiej niż ty. Dlatego nie lubię opisywania dań, bo to tylko słowa. Potem gość mówi: „to danie wydawało się takie proste, tymczasem... ojej”. 
MONIKA: Po dotyku poznaje się, czy ciasto jest gotowe, czy nie. Zawsze mówię, że zrobienie dobrego chleba to ciąg przyjemności. Nawet jak wyrabiam je w mikserze, to ciągle go dotykam i wiem, że np. jest za twarde, że trzeba dodać wody, żeby było jedwabiste. I pięknie pachnie, i są bąbelki. 
IZA: Myślę, że mamy w sobie wiele tego, o czym ludzie nie myślą, czyli wspomnień zmysłowych. Tak naprawdę wszyscy je mają – pierwszy dotyk chłopaka, pierwszy pocałunek. A tymczasem, gdy opowiadam ludziom, że 6 lat temu piłam jakieś wino i opisuję jego zapach, smak, oni zastanawiają się, jak to możliwe, że je pamiętam?! Może mamy większe połączenie z tymi zmysłami, które inni zaniedbują, ze smakiem i z zapachem? 
AGATA: Z drugiej strony kuchnia przytępia zmysły. Mój mózg jest tak przyzwyczajony do pewnych smaków, że laik, który się skupi, żeby dostrzec tymianek – dostrzeże go – a mój mózg już nie. Kiedy mam wolne, mam potrzebę oglądania dziecięcych ilustracji, powąchania perfum, czasem dotyku czegoś, np. drewnianych klocków, czy poprzerzucania przedmiotów, które wydają dźwięk. Skala dźwięków czy wrażeń w kuchni jest bardzo ograniczona. Przez 12 godzin docierają do ciebie te same bodźce. Coś pachnie – już nie możesz tego wąchać, powtarzasz jakąś czynność – za chwilę jej nie znosisz, coś buczy – nie możesz tego słuchać. 

NIC NIE MUSZĘ

Żadna z was nie ma dzieci. Czy gdyby nie praca w gastronomii, sytuacja wyglądałaby inaczej?
MONIKA: Nie sądzę. Po prostu mi się te dzieci nie przytrafiły, nie pragnęłam starać się o nie, ale dopuszczam w moim życiu założenie rodziny. Dzięki posiadaniu piekarni będzie mi pewnie łatwiej wykroić czas na bycie mamą, niż gdybym kontynuowała swoje pieczenie w pojedynkę, ale to zawsze będzie miejsce, do którego mogę wrócić, żeby nie być mamą na pełen etat. Jeśli to się wydarzy – super. Jeśli nie, też dobrze. 
AGATA: Nie chodzi o to, czy chcemy dzieci, czy nie. Ja zostałam w gastronomii, bo zostawił mnie kawaler. W pracy znalazłam uspokojenie nerwów. To jest A, a B jest takie, że zawsze powtarzam, że jak trafi mi się mężczyzna, to nie ręczę. Moi pracodawcy o tym wiedzą. Dzieci? Za późno, już nie myślę w takich kategoriach. Żeby były dzieci, potrzebna jest specyficzna partia i nie jest to kwestia oddania się karierze. 
IZA: Jeśli definiujemy rodzinę przez dzieci, to faktycznie jej nie posiadam. Natomiast jeżeli definiujemy ją w inny sposób, to posiadam olbrzymią rodzinę, bo jest mój mąż – 18 lat razem, dwa psy i kot oraz ludzie wokół, przyjaciele i znajomi. 

Kiedy uważacie, że jest najlepszy czas dla kobiety?
MONIKA:
Od trzydziestki wzwyż.
IZA: W moim wypadku zdecydowanie po 40. Zaczęłam... powiedzmy, że mniej przejmować się innymi. Ty, Monika, jesteś boginią, która ma to w sobie od dawna, a ja potrzebowałam 40 lat, żeby stwierdzić: kurde, nie muszę. Kiedyś obchodziło mnie, gdy mężczyźni pytali, dlaczego nie mam długich włosów, dlaczego nie pokazuję dekoltu, dlaczego nie noszę krótkich sukienek. Dzisiaj nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby się tłumaczyć. 
AGATA: Mając 44 lata, zawsze denerwuję moje koleżanki, mówiąc: „bo my jesteśmy takie pięćdziesiątki”. Nie to, że fajniej już nie będzie, ale coś już mamy, coś lubimy, coś osiągnęłyśmy. Dla mnie to powód do gotowania. Różne rzeczy dotykają nas tak po kobiecemu, ale myślę, że doszłyśmy do tego  miejsca dzięki naszej pasji i zaangażowaniu. 
MONIKA: Wszystko jest konsekwencją tego, że lubimy naszą pracę i chcemy być najlepsze w tym, co robimy. Najlepsze, ale nie pośród innych, tylko same dla siebie. 

IZA KAMIŃSKA
Data urodzenia: 10.09.1977 r.
Stanowisko: dziennikarka winiarska, specjalistka od wina, współautorka kanału Ale Wino, który prowadzi z Tomaszem Czudowskim
Najważniejsze osiągnięcia: najlepszy kanał o winie na polskim YouTube!

MONIKA WALECKA
Data i miejsce urodzenia: 05.12.1982 r., Warszawa 
Stanowisko: właścicielka, główna piekarka w piekarni Cała w Mące
Najważniejsze osiągnięcia: życie na własnych warunkach

AGATA WOJDA
Data i miejsce urodzenia: 23.07.1975 r., Warszawa 
Stanowisko: szefowa kuchni w Fest Port Czerniakowski 
Najważniejsze osiągnięcia: pierwsza kobieta polskiej gastronomii wpisana do przewodnika Michelin, pierwsza kobieta szefowa kuchni w polskiej edycji Gault & Millau 2015

Wywiad ukazał się w „Food Service" 3/2020 nr 193.

Autor tekstu: Agata Godlewska
O AUTORZE
Agata Godlewska
Redaktor naczelna magazynu „Food Service” oraz portalu Ouichef.pl. Magister kulturoznawstwa w SWPS. Przygodę z branżą gastronomiczną rozpoczęła blisko 10 lat temu pod okiem Macieja Nowaka. Autorka niezliczonej ilości wywiadów z najważniejszymi polskimi szefami kuchni i restauratorami. Współtworzy i prowadzi coroczną konferencję Food Service Summit.

Zobacz także

ZROZUMIEĆ RAMEN

Maja Święcicka, Barbara Welento, Krzysztof Lesiecki w 2017 roku stworzyli Vegan Ramen Shop - miejsce, które szturmem zdobyło podniebienia zarówno wegan jak i mięsożerców. Kolejki ustawiające się przed lokalem zachęciły właścicieli do otwarcia drugiej lokalizacji.

Joe Warwick: NIE ZAWSZE CHODZI O FINE DINING

Na świecie jest wiele miejsc, w których można świetnie zjeść. A my chcemy o nich opowiedzieć innym. Pizza też może być wspaniała, kebab też może być wspaniały. Nie zawsze chodzi o fine dining - mówi nam Joe Warwick, pomysłodawca i twórca The World Restaurant Awards.

Nie żyje Anthony Bourdain

8 czerwca 2018 amerykański szef kuchni, osobowość telewizyjna i pisarz popełnił samobójstwo. Przebywał wtedy we Francji, gdzie kręcił kolejne odcinki swojego najnowszego programu. Miał 61 lat.

MICHAŁ WIŚNIEWSKI

My, cukiernicy, powinniśmy uświadamiać klientów, że liczy się jakość, a nie ilość, co jest głównym problemem związanym z konsumentami. Dobrze by było, gdyby cukiernie proponowały dobry produkt za rozsądną cenę, ale tak aby wszyscy byli zadowoleni - powiedział Michał Wiśniewski.

Preeliminacje Bocuse d'Or Poland

Znamy nazwiska zakwalifikowanych do preeliminacji Bocuse d’Or Poland

Sebastian Krauzowicz: udział w IKA to ogromna nobilitacja

Polscy kucharze odnieśli w tym roku sukces. Był nim udział w 25. Olimpiadzie Kulinarnej (IKA). O udziale w tym wydarzeniu, przygotowaniach do niego i korzyściach zeń wynikających rozmawiamy z Sebastianem Krauzowiczem, trenerem i menedżerem kadry narodowej, która reprezentowała Polskę na IKA 2020.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak łączyć napoje i alkohole z jedzeniem?

Jako restaurator pewnie wiele razy myślałeś o zasadach łączenia potraw i napojów. Jak sprawić, aby odpowiednia selekcja napojów pasowała do menu? Co zrobić, by obsługa umiała zarekomendować odpowiedni napój 
do serwowanego posiłku?
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej