x

Adam Chrząstowski: Reprezentacje - nareszcie progres

Kategoria: Lifestyle - blog

Jakby na to nie patrzeć, to powojenna historia kulinarnych reprezentacji Polski nie wygląda najlepiej. Nie, żeby była zerowa, ale szału nigdy nie było.

Adam Chrząstowski. Foto: archiwum prywatne.
Adam Chrząstowski. Foto: archiwum prywatne.
Nie wiem prawie nic o naszych występach w czasach PRL-u. Słyszałem, że Orbis wysyłał czasami kucharzy do różnych, najczęściej zaprzyjaźnionych krajów na konkursy, lecz nie udało mi się znaleźć nic wartego uwagi.
W latach 90. znów zaczęliśmy pojawiać się na międzynarodowych zawodach. Polscy reprezentanci występowali nawet na Bocuse d’Or, a Paweł Oszczyk wygrał konkurs kuchni regionalnych w Montpellier. Były też udane występy cukiernicze pod wodzą mistrza Kandulskiego.
Pod koniec XX w. ożyła idea odbudowania kulinarnej reprezentacji Polski. Miałem zaszczyt tworzyć pierwszą reprezentację juniorów, z którą uczestniczyłem w Mistrzostwach Świata Juniorów w Maastricht oraz w Olimpiadzie w Erfurcie w 2000 r. Wyników nie było, byliśmy konkursowymi prawiczkami. Nie mieliśmy swojej reprezentacji ani we władzach międzynarodowych organizacji kucharskich, ani swoich jurorów. Nie było środków na treningi, dojazdy i noclegi. Na olimpiadzie nie wystawiliśmy zimnych stołów, bo nas na to nie było stać. Nie znaliśmy realiów. Nie mieliśmy doświadczenia. Płaciliśmy frajerskie. Liczyło się jednak to, że reprezentacja zaczęła jeździć. Ekipy z całego świata cieszyły się, że Polska pojawia się na międzynarodowych konkursach.
Po dwóch latach zakończyłem pracę dla drużyny juniorów, lecz reprezentacja była tworzona dalej. Właściwie nie jedna reprezentacja, bo i reprezentacje regionalne, wojskowe, carvingowców. Były kolejne starty w Erfurcie i Luksemburgu. W 2012 r. udało się nawet stworzyć reprezentację seniorów. Jednak w tych za każdym razem na nowo tworzonych ekipach brak było kontynuacji i przekazywania doświadczeń. Z jednym chlubnym wyjątkiem – reprezentacji regionalnej z Pomorza. Chłopakom od Szulby nie można odmówić samozaparcia i wytrwałości. Muszę też wspomnieć o mistrzach BBQ, którzy od kilku ładnych lat dzielnie walczą w konkursach grillowania w USA. Ciągle zapominamy o sukcesach Mirosława Bobrowskiego, który w Erfurcie w 2008 r. zdobył srebrny, a w 2010 r. na Pucharze Świata w Luksemburgu złoty medal w carvingu. W tym roku, jak zawsze po letniej olimpiadzie, odbył się konkurs w Erfurcie. Pojechali juniorzy, dumna Reprezentacja Narodu Kaszubskiego (konkurs regionalny) i carvingowcy. Poszło już dużo lepiej, bo nasze ekipy wzniosły się na poziom srebrnych medali. Tutaj należy się wytłumaczenie – srebrny medal nie oznacza drugiego miejsca czy wicemistrzostwa. Podczas konkursów międzynarodowych WACS przyznaje się dyplomy i medale za liczbę zdobytych punktów. Są cztery poziomy, np. 0-100 pkt – dyplom, 100-200 pkt brązowy medal, 200-300 pkt – srebrny medal, a za 300-400 pkt złoto. Zdobywca największej liczby punktów we wszystkich konkurencjach danej kategorii zdobywa grand prix. Nie piszę tego, aby kogokolwiek zdeprymować, ale aby oświecić tych, którzy nie znają realiów. To, co się wydarzyło w Erfurcie w tym roku, pokazuje, że wszystkie ekipy wzniosły się na wyższy poziom. Naiwnością byłoby oczekiwanie, że na drugiej czy trzeciej olimpiadzie sięgniemy po złoto. Reprezentacja Narodowa Juniorów dzięki doświadczeniu z poprzednich konkursów trenera Sebastiana Krauzowicza i żmudnym przygotowaniom miała szansę dogonić peleton. W ich działaniach uczestniczył Zenon Hołubowski – co jest nie bez znaczenia – dyplomowany juror WACS. Merytorycznie wspomagał ich, moim zdaniem, jeden z największych talentów platingu w Polsce – Lech Pluciński. Chłopaki z Pomorza dzięki wytrwałości i konsekwencji też zrobili krok dalej. Dominika Sadowska i Paweł Sztenderski w carvingu powalczyli o srebro. To pokazuje tak długo wyczekiwany postęp. Myślę, że za 4 lata, a może już za dwa w Luksemburgu okrzepniemy ze srebrem i pomyślimy o najcenniejszym kruszcu.
Smuci mnie jednak pyskówka, która wywiązała się już w trakcie trwania konkursu. Chodzi o nazewnictwo. Panowie, czy przez te wszystkie lata nie dotarło jeszcze do was, że lepiej byłoby stworzyć jedną, być może wielowątkową ekipę? Czy nie lepiej wspierać się i wymieniać doświadczeniami z konkursów, niż prowadzić wojenkę o słowa i nazwy. Ja na przykład życzę wam, abyście odnosili sukcesy. Pod jaką nazwą czy czyim patronatem to dla mnie sprawa drugorzędna. Nie traćcie swej cennej energii na zbędne wymiany ciosów.

Felieton ukazał się w „Food Service" 1/2017 nr 161.

Autor tekstu: Adam Chrząstowski
O AUTORZE
Adam Chrząstowski
Szef kuchni restauracji Ed Red, wyróżnionej przez Slow Food Polska, przewodnik Michelin, a także „Gault & Millau”. Doświadczenie zdobywał na wszystkich szczeblach zawodu kucharza w najlepszych restauracjach w kraju i za granicą. Współtwórca restauracji Ancora w Krakowie. Na czas Prezydencji Polski w UE odpowiedzialny za utrzymanie standardów imprez kulinarnych. Członek Klubu Szefów Kuchni oraz Kapituły Bocuse d’Or Academy Poland. Wyróżniony przez Akademię Gastronomiczną nagrodą Mistrz Mistrzów.

Zobacz także

ADAM CHRZĄSTOWSKI: NOBLIWIE I PRYMITYWNIE

Jesienią, a szczególnie w październiku, w moim kalendarzu od zawsze panuje wielki tłok. W restauracjach ruch, po wakacjach powracają imprezy firmowe i biznesowe spotkania, można też zorganizować jeszcze coś w plenerze.

Adam Chrząstowski: Michelin 2018

Spóźniłem się z napisaniem felietonu o dwa tygodnie, czekając na premierę michelinowskiego przewodnika "Main Cities of Europe 2018". Życzliwie przełożono mi termin oddania tekstu do redakcji, abym mógł na gorąco podzielić się z wami wrażeniami.

Adam Chrząstowski: Otoczenie

Gdy ruszam w teren, sielankowe widoki burzy zawsze jedna rzecz - wszechobecne śmieci. W takich momentach nachodzi mnie refleksja, że to człowiek sam niszczy piękno, które go otacza. Nie chodzi tutaj wyłącznie o wrażenia estetyczne, ale o całe środowisko naturalne, bez którego żyć nie możemy.

Anna Oleksak: Dobrana para

Za nami pierwsza seria kameralnych spotkań poświęconych projektowaniu doświadczeń klienta, rozwiązaniom przyszłości w branży HoReCa i sprzedaży opartej na budowaniu wartości. Nespresso zorganizowało je wspólnie z trenerami i influencerami Wojciechem Herrą i Karolem Weberem.

Adam Chrząstowski: Czyżby kryzys w kulinarnych social mediach?

Od kilku znajomków działających na pograniczu kulinariów i IT dochodzą mnie wieści, że dzieje się coś dziwnego. Posty recenzentów i blogerów mają ostatnio mniej odsłon, like’ów i subskrypcji. Zmniejsza się ich zasięg.

ADAM CHRZĄSTOWSKI: CZYŻBY KRYZYS W KULINARNYCH SOCIAL MEDIACH?

Od kilku znajomków działających na pograniczu kulinariów i IT dochodzą mnie wieści, że dzieje się coś dziwnego. Posty recenzentów i blogerów mają ostatnio mniej odsłon, like’ów i subskrypcji. Zmniejsza się ich zasięg.

Inne kategorie

Akademia Horeca

SYSTEMY MOTYWACYJNE A WZROSTY SPRZEDAŻOWE W KATEGORII NAPOJÓW

W poprzednich artykułach omawiane były tematy istotne dla wzrostu sprzedaży i zysków kategorii napojów. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kwestią fundamentalną jest inwestowanie w szkolenia dla zespołu, jak dopasować napoje do potraw, jak wyceniać napoje, omawialiśmy nadchodzące trendy.
więcej

Video

Food Service Summit 2019 - relacja II
Food Service Summit 2019 - relacja
Food Service Summit 2019 - Nabo, Talerzyki
więcej