x

Tajski Molam Thai Canteen & Bar w Krakowie

Kategoria: Miejsca

Molam to restauracja tajska, w której nie znajdziecie nic, co zazwyczaj w Polsce kojarzone jest z tym rodzajem kuchni. Nie ma tutaj pad thai, nie ma zielonego lub czerwonego curry z mięsem lub tofu do wyboru, nie ma sajgonek. Co w takim razie jest?

Molám Thai Canteen & Bar. Foto: Grzesiek Kozak.
Molám Thai Canteen & Bar. Foto: Grzesiek Kozak.
Oryginalne, intensywne smaki i aromaty przywiezione prosto z Tajlandii przez szefa kuchni, Tomka Muzę. Kiedy w 2007 r. Tomek pierwszy raz wyjechał do Tajlandii, kraj ten zainspirował go tak mocno, że rok później postanowił całkowicie odmienić swoją karierę i zająć się wyłącznie kuchnią tajską. Od tamtej pory nieustannie pogłębia swoją wiedzę i doskonali umiejętności. Dzięki temu w Molam możecie spróbować oryginalnych tajskich dań takich jak Laab (sałatka mięsna w różnych wersjach w zależności od sezonu), Ob Woon Sen (makaron z fasoli mung z boczkiem, grzybami i pak choy, 37 zł), Yam Pla Tod (smażony pstrąg z tajskimi ziołami, 41 zł) oraz tajska sałatka z ogórków (12 zł) czy młodej marchewki, kalarepki i orzeszków ziemnych (16 zł).
Idea dzielenia się jedzeniem – dania są serwowane i konsumowane jak w Tajlandii, gdzie wspólny posiłek to przede wszystkim możliwość spędzenia czasu razem. Dlatego goście Molam są zachęcani do wybierania kilku dań do podziału, tak aby każdy mógł spróbować różnych smaków i faktur. Do dań warto zamówić przynajmniej jeden (dla mniej głodnych) kleisty ryż (3 zł).
Otwarta kuchnia to serce Molam. Jest tutaj sekcja woków, grill i tao (tradycyjny tajski BBQ) opalane drewnem i węglem drzewnym. Jeśli chcecie obserwować kucharzy przygotowujących dla was dania, można zająć miejsce przy barze z idealnym widokiem na kuchnię.
Atmosfera gwarnych uliczek nocnego Bangkoku została osiągnięta dzięki pomysłowi właścicieli: Jacka Gawryluka, Magdaleny Holubiczko i Tomka Muzy, oraz architektki Diany Siemińskiej z Grycaj Design. Klimat dopełniają zastawa oraz muzyka. Jedzenie przybywa do stolików na kolorowych, pastelowych talerzach emaliowanych lub z melaminy, w tradycyjnych tajskich garnkach glinianych lub na metalowych patelniach. W tle słychać molam – specyficzny tajski gatunek muzyczny (określany czasem nieco pogardliwie jako „muzyka taksówkarzy”), od którego miejsce wzięło swoją nazwę. Co jednak najważniejsze, Molam to restauracja, w której goście mają poczuć się jak dobrzy znajomi zaproszeni na obiad. Można też przychodzić z psami, które są bardzo mile widziane, a dzięki dużym rozmiarom lokalu (250 m 2 , 85 miejsc siedzących w środku + 40 w ogródku w sezonie letnim), mogą się wygodnie rozłożyć obok stolika zajętego przez właścicieli. Wieczory warto tu spędzić, próbując autorskich drinków szefa baru Pawła Gajzlera.

ul. Rajska 3, Kraków

Wywiad ukazał się w „Food Service" 7-8/2019 nr 187.

Autor tekstu: Wojciech Piasecki
O AUTORZE
Wojciech Tomasz Piasecki
Z wykształcenia mgr inż technologii żywności i żywienia człowieka. Od 13 lat związany z branżą żywności jako technolog i dziennikarz. Specjalizuje się w analizie sensorycznej, badaniach ilościowych i jakościowych na rynku FMCG, technologii gastronomicznej oraz dietetyce sportowej. Z zamiłowania kucharz i piekarz nieustannie poszukujący nowych smaków. Promuje kuchnię zdrową i zbilansowaną. Uwielbia podróże, zarówno te miejskie, jak i z plecakiem w nieznane.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak budować kartę napojów w restauracji typu fine dining?

Fine dining, jak sama nazwa wskazuje, polega na dostarczeniu gościom restauracji doświadczenia gastronomicznego na bardzo wysokim poziomie.
więcej

Video

Food Service Summit 2019 - relacja II
Food Service Summit 2019 - relacja
Food Service Summit 2019 - Nabo, Talerzyki
więcej