x

Adam Chrząstowski: Polowanie

Kategoria: Lifestyle - blog    28.08.2019

Moim głównym zajęciem są ostatnio szkolenia i audyty w restauracjach w całej Polsce. To, co obserwuję w większości miejsc, przeraża chaosem i nieprzewidywalnością. Kojarzy mi się z nieustannym polowaniem - na inwestora, na pracownika, na gościa, na wykonawcę i na dostawcę.

Adam Chrząstowski. Fot: archiwum prywatne.
Adam Chrząstowski. Fot: archiwum prywatne.
Mam wrażenie, że poziom ryzyka w biznesie gastronomicznym znacznie wzrósł właśnie z powodu braku możliwości planowania. Jest bardzo dużo czynników destabilizujących pracę gastronomii. Z tej perspektywy można wskazać tylko dwa miejsca w Polsce, które cieszą się stałym ruchem – Kraków i Zakopane. Miasta te z kolei cierpią szczególnie na chroniczny brak personelu. Jeden z krakowskich szefów kuchni napisał do mnie ostatnio, że jest przekonany, że gdyby ktoś przywiózł pod Wawel trzy autokary ogarniętych kucharzy, to znalezienie pracy dla nich nie zajęłoby więcej niż dwie do trzech godzin... Ale o tym później. Zacznijmy od tego, że nasz piękny kraj goni Europę. Ten ciekawy czas bardziej przypomina powolną ewolucję niż galopującą rewolucję. Dużo szybciej dobijają do zachodnich poziomów – a więc rosną – ceny produktów, paliwa, mediów, budowlanki i wyposażenia oraz najmu lokali niż siła nabywcza polskiego portfela. Owszem, bogacimy się i coraz częściej korzystamy z usług gastronomii, jednak rozbieżność, o której piszę, nie pozwala podnieść cen w menu do poziomu takiego jak w innych krajach Europy. To powoduje, że restauratorzy stają na głowie, aby np. obsadzić wszystkie potrzebne stanowiska pracy. Z drugiej strony – świat się kurczy. Obecnie podjęcie pracy przez młodą osobę w Wielkiej Brytanii, Francji czy Skandynawii nie stanowi problemu. Trudno się dziwić, że młodzi ludzie bez zobowiązań rodzinnych wolą pracować poza Polską – za granicą na starcie dostaną 3-4 razy więcej pieniędzy i na dodatek zdobędą międzynarodowe doświadczenie. Tak dzieje się praktycznie w każdym zawodzie. Dla osób prowadzących gastronomię obciążenia są takie, że aby przetrwać, zmuszeni są albo kombinować, albo płacić niesatysfakcjonujące stawki. Innym problemem jest brak profesjonalnej kadry zarządzającej gastronomią. Znam dosłownie kilka osób, które ukończyły zachodnie szkoły przygotowujące do prowadzenia lokali gastronomicznych. Większość polskich menedżerów to ludzie, którzy przeszli trudny bojowy szlak. I to najlepsze doświadczenie, ale oni ciągle się uczą i popełniają niepotrzebne błędy. Najwyraźniej widać to w marketingu gastronomicznym – wszyscy robią to po omacku. Dlaczego napisałem, że inwestorzy również trafiają przed celownik? Podam przykład. Rozmawiałem jakiś czas temu o najmie lokalu w bardzo dobrym punkcie dużego miasta. Czynsz za metr kwadratowy, jakiego zażądał właściciel, wyrwał mnie z butów. Gdy chciałem mu udowodnić, że prowadzenie restauracji z takim czynszem nie ma sensu, z uśmiechem na twarzy poinformował mnie, że on to wszystko wie, ale trzyma stawkę, bo za drzwiami stoi kolejka łosi chętnych do wynajmu takiego miejsca. Co z tego, że nieopierzony inwestor będzie się musiał zwijać za pół roku... Dla właściciela lokalu to żaden problem. W międzyczasie pechowy biznesmen poprawi mu infrastrukturę lokalu (wentylację, elektrykę, elewację), a na jego miejsce zaraz znajdą się następni. Zazwyczaj ten sam niedoświadczony inwestor najpierw pompuje kasę w wystrój lokalu, kwestię rekrutacji zostawiając na koniec. I w tym momencie zaczyna się kolejne polowanie. Terminu otwarcia nie można już odkładać, bo czynsz (najczęściej niemały) trzeba płacić, więc lokal powinien jak najszybciej zacząć zarabiać. Tymczasem chętnych do pracy jak na lekarstwo, więc próbuje się wyciągać ludzi z innych knajp, proponując im wyższe wynagrodzenie. Jakoś to będzie, musimy odpalić – myślą inwestorzy. No i co się dzieje? Mamy wysoki czynsz, wysokie koszty pracy, a przy tym piękne, bogate wnętrza, w których nie chcemy serwować byle czego, więc średni rachunek za posiłek też musi być wysoki. Po skalkulowaniu tych składowych ceny w karcie powstają zaporowe, więc liczymy na gości z grubym portfelem, a takich przecież mało. W efekcie niewiele tego typu lokali przeżywa dłużej niż dwa lata. Dlatego napisałem, że gastronomia to biznes wysokiego ryzyka i powinni zajmować się nim wyłącznie profesjonaliści. Życzę wszystkim ludziom w naszej branży po prostu wytrwałości i rozsądku, bo czasy, kiedy inwestycja w knajpę zwracała się w pół roku, już na pewno nie wrócą.

Felieton ukazał się w „Food Service" 6/2019 nr 186.

Autor tekstu: Adam Chrząstowski
O AUTORZE
Adam Chrząstowski
Prezydent Bocuse d’Or Academy Poland, wiceprezes Stowarzyszenia Polska Inicjatywa Kulinarna, wyróżniony przez Akademię Gastronomiczną nagrodą Mistrz Mistrzów.
Prowadzi działalność doradczą i szkoleniową w branży HoReCa (Adam Chrząstowski Consulting), pisze felietony dla magazynu „Food Service”, prowadzi programy kulinarne w Kuchni +.
Był szefem kuchni restauracji Ed Red w Krakowie i w Warszawie, wyróżnionych przez Slow Food Polska oraz przewodniki Michelin i „Gault & Millau”. Współtworzył krakowską restaurację Ancora. Doświadczenie zdobywał na wszystkich szczeblach zawodu kucharza w najlepszych restauracjach w kraju i za granicą.
Absolwent filozofii, specjalność – etyka.

Zobacz także

Tomasz Źródłowski: Ten felieton nie jest o wirusie...

Obyś żył w ciekawych czasach! Z pewnością znacie to powiedzenie (podobno chińska klątwa), a może nawet czytaliście nawiązującą do niego książkę Terry’ego Pratchetta... No cóż, ktoś ewidentnie sobie zażartował.

Tomasz Źródłowski: Na pohybel

Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że nawet najbardziej zagorzały przeciwnik mocnych trunków nie będzie próbował zaprzeczać, iż od momentu swych narodzin alkohol jest wpisany w historię świata.

Jarosław Dumanowski: Pierwsze kroki indyka w Polsce

W następstwie odkrycia Ameryki przez Kolumba zmienił się cały świat. Historycy jedzenia w szczególności podkreślają rolę tzw. wymiany kolumbijskiej: wędrówek ludzi, zwierząt, roślin, towarów i mikrobów między Starym i Nowym Światem.

Adam Chrząstowski: Od kiszonek do antyglobalizmu

Zszokował mnie film, na który trafiłem w sieci. Wyobraźcie sobie, że nastrzykuje się już nawet krewetki. I to nie te największe, bo - na moje oko - rozmiar 16/20.

Czy kiełbasa może być roślinna?

Roślinne: kiełbasa, szynka, ser, schabowe - wciąż budzą kontrowersje i bywają powodem buntu. Bywa, że wzbudzają gniew, niezrozumienie, śmiech czy konsternację. Po co wegetarianom i weganom smak mięsa, sera czy jajek? Zastanawia się Weronika Pochylska.

Jarosław Dumanowski: "Ćwikiełki w piec namotać", czyli uczta z czasów Unii Lubelskiej

Mikołaja Reja można uznać za ojca i literatury polskiej, i polskiej kuchni. Pretekstem do przeczytania i odtworzenia tej receptury była rocznica podpisania Unii Lubelskiej w 1569 r. (jeszcze nieokrągła). "Ćwikiełka" w naszym menu rozpoczęła całą ucztę z czasów menu lubelskiej.

Inne kategorie

Akademia Horeca

SYSTEMY MOTYWACYJNE A WZROSTY SPRZEDAŻOWE W KATEGORII NAPOJÓW

W poprzednich artykułach omawiane były tematy istotne dla wzrostu sprzedaży i zysków kategorii napojów. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kwestią fundamentalną jest inwestowanie w szkolenia dla zespołu, jak dopasować napoje do potraw, jak wyceniać napoje, omawialiśmy nadchodzące trendy.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej