x

(DYS)KOMFORT NIEWIEDZY

Kategoria: Wino

Pisząc ten tekst, siedzę sobie na pokładzie samolotu niosącego mnie po raz kolejny do jednego z kultowych regionów winiarskich Europy. Regionu, który na pewno ma co najmniej jedną wspólną cechę z bohaterem tekstu, który ukaże się już za chwilę, tuż poniżej tego wstępu.

Foto: archiwum prywatne
Foto: archiwum prywatne
Wspólną cechą obydwu miejsc jest przekonanie większości, nie tylko zapalonych amatorów, że mają głęboką, o ile nie pełną wiedzę o winach w nich powstających. Tymczasem zazwyczaj są to informacje dotyczące najpopularniejszych powstających tam gatunków, nieraz popierane przez słuszny zestaw stereotypów i mitów, lecz nieskażone odrobiną chęci ich weryfikacji. Tymczasem w głowie krążą i czekają na przelanie na papier uporządkowane wrażenia z ostatniej wizyty za oceanem, wspierane przez bohatera wczorajszego wieczoru, czyli Edna Valley Winery Winemaker’s Selection Pinot Noir. Dla wielu zagadka już się wyjaśniła. Areną nadchodzących słów będzie, a jakże – Kalifornia!

Przez krótką chwilę złapała mnie chwila zwątpienia, czy to, co napisałem powyżej, nie jest jednak zbyt daleko idącą i niesprawiedliwą opinią. Wystarczyło jednak kilka chwil, by odkryć, że być może byłem prawdopodobnie delikatny w swoich osądach. Co się przyczyniło do takiej pewności? Otóż jestem w trakcie przygotowywania się do dwóch seminariów poświęconych winom kalifornijskim, które będę miał przyjemność współprowadzić wraz z Adamem Pawłowskim MS, a które będą miały miejsce podczas Food Service Summit*. Ich tematyką będzie „ciepło – zimno”, czyli porównanie win pochodzących z chłodnych i ciepłych klimatów tego regionu. Wertujemy zawzięcie oferty polskich importerów, którzy mają w ofertach wina kalifornijskie. I wierzcie mi lub nie – to syzyfowa praca…

Wśród ogromu win z dolin Napa i Sonoma, delikatnych akcentów Mendocino i Central Valley, win z South Coast i Central Coast po prostu prawie że nie ma. Dość wspomnieć, że z Edna Valley jedynym dostępnym producentem jest ten wspomniany w pierwszym akapicie. Nie inaczej jest z dostępnością odmian. Praktycznie wszyscy mają w ofertach cabernet sauvignon, pinot noir, zinfandel, chardonnay i sauvignon blanc. Jednakże znalezienie porządnej reprezentacji odmian rodańskich z Central Coast – zarówno białych, jak i czerwonych, czy tak rosnących w siłę na kalifornijskiej ziemi szczepów włoskich, to zadanie wręcz karkołomne.

Tymczasem powiedzieć o Kalifornii, że jest różnorodna pod każdym ważnym w winiarstwie względem, jest odkryciem równie znaczącym i wiekopomnym jak to, że Polska jest krajem o różnym ukształtowaniu, różnicach klimatycznych i kulturowych. Powierzchnia regionu jest o mniej więcej jedną trzecią większa od terytorium naszego kraju, lecz areału winnic jest tam ponadstukrotnie więcej! W zaokrągleniu to prawie 200 tys. ha, czyli więcej niż w kilku krajach plasujących się w pierwszej dziesiątce największych producentów wina. Krótko mówiąc: Kalifornia, odpowiadająca za prawie 90 proc. wszystkich win pochodzących z USA, ma wszelkie argumenty za tym, by przestać ją traktować jako skończony wachlarz wrażeń, a zacząć zauważać, jak ciekawy kalejdoskop win znajdziemy w jej wnętrzu.

Jednym z najprostszych przykładów takiego stanu może być degustacja cabernet sauvignon z winiarni Louis M. Martini, pochodzących z Sonoma, Napa i Alexander Valley oraz Monte Rosso. Każdy z nich, choć pochodzi z tej samej ręki, to całkiem odrębna historia i pakiet wrażeń. A przecież cały czas pozostajemy w różnych wcieleniach i lokalizacjach tylko najbardziej znanych części North Coast.

Napa i Sonoma… Od razu na myśl przychodzą sztandarowe wina obydwu terytoriów. Wybieram się zatem myślami do listopadowej podróży i od razu wracają wspomnienia, które mało kto by się spodziewał stamtąd przywieźć. Jadąc z San Francisco, pierwszym napotkanym terytorium jest współdzielone przez obydwie doliny, słynące z chłodnego klimatu Carneros. Tuż po nim wielką tablica wita nas Napa Valley. Skręcamy na wschód, do Stag’s Leap, a tam oprócz słynnej winnicy założonej przez Warrena Winiarskiego, próbujemy najnowszych pomysłów w winiarni William Hill – win pomarańczowych oraz cudownego Cabernet Franc, którego nie powstydziłby się niejeden winiarz z Francji. Wracamy na główną drogę, mijając rozciągające się po obydwu stronach winnice i piękne zabudowania o nazwach z pierwszych stron magazynów winiarskich.

Mały przystanek i czas na kolejną degustację, w której bez trudu odnajdujemy cabernet sauvignon oraz… tutejsze wcielenia malbeca, gewurztraminera, tempranillo, kilka innych równie „sztampowych” zjawisk, jak na przykład porto i angelica. Dojeżdżamy do północnej granicy doliny, mały przeskok na zachód i już jesteśmy w Sonoma i kierujemy się na Sebastopol, a później na Russian River Vally. To całkiem inne krajobrazy niż w wąskiej Napa. Mnóstwo miękkich wzgórz, zdecydowanie więcej zieloności w krajobrazie, no i temperatura kilka stopni niższa niż u sąsiada na zachód. Rozpoczynamy kolejne degustacje, a w nich oczywiście – chardonnay, pinot i… zinfandel, a przy okazji zestaw win opartych na syrahu, grenache, petite syrah, muscacie i malbecu. To takie oczywiste, prawda?

A to tylko mała wzmianka z fragmentu tamtej przygody. Jednak już po niej widać, że nie mieliśmy jeszcze szansy poznać wielu z najbardziej znanych, poszukiwanych i kultowych win z tego regionu. Może wreszcie to się zmieni? Wtedy sami zobaczymy, że syndrom sztokholmski i krzyczący orzeł mogą kojarzyć się całkiem przyjemnie. Wiem o tym. A was zdecydowanie namawiam!

Autor: Tomasz Kolecki, vice-prezydent Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, Mistrz Polski Sommelierów

*tekst powstał w lutym br. [przyp. red.]

Autor tekstu: ( red. )

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna strategia wyceny napojów

Odpowiednia wycena napojów to jedna z najważniejszych decyzji komercyjnych w sektorze HoReCa. Jeśli poziom cen jest właściwy, sprzedaż, a nią także zyski ze sprzedaży napojów wzrosną. W przypadku gdy ceny są zbyt niskie, tracimy zysk. Jeżeli natomiast ceny są zbyt wysokie, ryzykujemy utratę klienta.
więcej

Video

Food Service Summit 2019 - relacja II
Food Service Summit 2019 - relacja
Food Service Summit 2019 - Nabo, Talerzyki
więcej