ADAM CHRZĄSTOWSKI: FINAŁ BOCUSE D'OR 2019

Kategoria: Lifestyle - blog

W końcu nadszedł ten czas, kiedy mogłem zobaczyć finał najważniejszego na świecie indywidualnego konkursu kulinarnego. Bocuse d’Or odbywa się co dwa lata w Lyonie podczas targów Sirha. Pięciodniowa impreza mieści się w siedmiu gigantycznych halach, w których naprawdę łatwo się zgubić.

Foto: materiały prasowe
Foto: materiały prasowe
W tym roku do finału konkursu cukierniczego dostali się Polacy Michał Doroszkiewicz, Marek Moskwa oraz Damian Wiśniewski. Z braku miejsca w niniejszym felietonie nie opiszę ich zmagań, lecz niziutko chylę czoło.

Konkurs Bocuse d’Or przez 30 lat rozrósł się tak bardzo, że od kilku edycji konieczne było wprowadzenie eliminacji. Najpierw na szczeblu krajowym, później kontynentalnym, by zakończyć je finałem w Lyonie. Dla przypomnienia dodam, że w tegorocznej edycji, w nowym systemie, polskiej reprezentacji (Dawid Szkudlarek i Maciej Pisarek) udało się przerwać zaklęty krąg eliminacji krajowych i wystartować w półfinale kontynentalnym w Turynie.

Przez dwa finałowe dni wystartowały 24 ekipy, które w ciągu 5,5 godziny miały do wykonania temat na talerzu oraz plater. Tutaj nowość, gdyż na początek musiał być przygotowany chartreuse (wytrawny tort) o charakterze narodowym. Pierwsze danie, dopiero po prezentacji, było dzielone na porcje i oddawane do oceny. Gargantuiczny zazwyczaj plater musiał zawierać schab cielęcy z kością.

Podczas konkursu półfinałowego wielokrotnie słyszałem, że Skandynawowie zdominowali Bocuse’Or. Pisałem o tym w swojej relacji z Turynu – kraje nordyckie dysponują ogromnymi budżetami i zatrudniają najlepszych konsultantów z Francji. Eliminację europejską wygrała Norwegia przed Szwecją i Danią, czwarta była Finlandia. W finale 1. i 3. miejsca na podium tylko się zamieniły, a Rasmus Kofoed triumfował kolejny raz, tym razem jako trener reprezentacji Danii. Liczyłem po cichu, że Stany Zjednoczone obronią pierwsze miejsce sprzed dwóch lat, lecz od początku widać było, że to się nie uda. Ogólnie rzecz biorąc, poza USA i Japonią w konkursie karty rozdają Europejczycy. To trochę przykre i widoczne gołym okiem, że ekipy z innych kontynentów mocno odstają. Cóż, pozostaje cieszyć się, że mamy niedaleko do najlepszych wzorców.

Fajnym zwyczajem jest, że Akademie z krajów, które nie dostały się do finału, zapraszane są do uczestnictwa w targach w strefie okołokonkursowej. Jako Bocuse d’Or Poland mieliśmy możliwość zaprezentowania rodzimych produktów. Czuliśmy się partnerami całego wydarzenia. Podczas konkursu w sieci oraz na telebimach emitowany był film o naszych kulinariach. Miałem też możliwość opowiedzenia o polskim dziedzictwie kulinarnym w wywiadzie, który pokazywany był na gigantycznym konkursowym telebimie oraz transmitowany do targowej i konkursowej telewizji. Uwierzcie mi, opłaciło się. Mało kto u nas zdaje sobie sprawę z tego, że ani nasze produkty, ani tradycja kulinarna nie są we Francji znane. Słyszałem wiele zachwytów nad prezentowanymi przez nas rybami, serem, wędlinami, dziczyzną i pieczywem.

Wartością dodaną była możliwość spotkania i rozmowy ze światową śmietanką szefów kuchni. Enrico Crippa, szef z piemonckiej Piazza Duomo – dla mnie mistrz świata w temacie podejścia do lokalnego produktu. Henrik Nordström – prezydent szwedzkiej Bocuse d’Or, adaptujący produkty z północy Europy do warunków neobistro. Kontynuator dzieła ojca – Jérôme Bocuse. Świetny, miły, szczery i otwarty François Adamski – były zwycięzca konkursu, który nie tylko o nas pamięta, ale zawsze wspiera radą. Francis Cardenau – szara eminencja Duńczyków. Na koniec pochwalę się spełnieniem osobistego marzenia: udało mi się spotkać i porozmawiać z Thomasem Kellerem – moim absolutnym guru.

To wszystko, co obserwowałem przy zakończonej właśnie edycji Bocuse d’Or, uświadamia mi jedno. Nic nie przychodzi od razu. Do wszystkiego trzeba dochodzić mozolną pracą. W kolejnych latach wykorzystywać zdobyte wcześniej doświadczenia i przecierać szlaki. Dlatego nie mogę się doczekać kolejnej narodowej selekcji z wielką nadzieją na półfinał w Tallinie. Być może tym razem uda się pojechać na finał już nie w roli obserwatora, ale uczestnika.

Autor tekstu: Adam Chrząstowski
O AUTORZE
Adam Chrząstowski
Szef kuchni restauracji Ed Red, wyróżnionej przez Slow Food Polska, przewodnik Michelin, a także „Gault & Millau”. Doświadczenie zdobywał na wszystkich szczeblach zawodu kucharza w najlepszych restauracjach w kraju i za granicą. Współtwórca restauracji Ancora w Krakowie. Na czas Prezydencji Polski w UE odpowiedzialny za utrzymanie standardów imprez kulinarnych. Członek Klubu Szefów Kuchni oraz Kapituły Bocuse d’Or Academy Poland. Wyróżniony przez Akademię Gastronomiczną nagrodą Mistrz Mistrzów.

Zobacz także

Adam Chrząstowski: Leżaki - drugie dno?

Pod koniec stycznia w jednej z ogólnopolskich telewizji wyemitowano szokujący reportaż o procederze uboju i rozbioru chorych krów w jednej z mazowieckich rzeźni. Natychmiast po jego emisji rozpętała się burza, nie tylko medialna, ale także celna.

Jerzy Pasikowski: Normalność i regionalność na talerzu

Kulinarne trendy od bardzo wielu lat są narzucane i kreowane przez zwycięskie ekipy kucharzy startujące w sztandarowych konkursach gastronomicznych na świecie.

Anna Oleksak: Czarna czy z mlekiem?

Piszę ten tekst w Bostonie, gdzie aktualnie odbywa się najważniejsze wydarzenie kawowe tego roku - Mistrzostwa Świata Barista. Zawodnicy prezentują przed sędziami swoje umiejętności w parzeniu doskonałego espresso oraz harmonijnego napoju mlecznego na bazie espresso.

Jarosław Dumanowski: Pierwsze kroki indyka w Polsce

W następstwie odkrycia Ameryki przez Kolumba zmienił się cały świat. Historycy jedzenia w szczególności podkreślają rolę tzw. wymiany kolumbijskiej: wędrówek ludzi, zwierząt, roślin, towarów i mikrobów między Starym i Nowym Światem.

Anna Oleksak: Kawa zapakowana w kapsułkę

Światowy Dzień Recyklingu świętujemy w Nespresso 17 maja. Trudno z tego zrobić temat dla czytelników - z pewnością nie przebije atrakcyjności George’a Clooneya... Dla mnie jest to jednak wątek szalenie ważny, za który czasem i trochę niezasłużenie obrywamy w Nespresso.

Jerzy Pasikowski: Wiedza, czas i organizacja pracy w służbie smaku

Podczas moich wizyt w restauracjach szczególnie lubię moment, kiedy na stół trafia amuse bouche (w tłumaczeniu z języka francuskiego - "uciecha ust") lub od razu przekąska, gdyż jest to zapowiedź tego, co nas czeka w dalszej części kulinarnej podróży, jaką przygotował dla nas szef kuchni.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna ekspozycja i zatowarowanie restauracji

Dbanie o odpowiedni kontakt wizualny, zagwarantowanie priorytetu produktom najważniejszym z punktu widzenia klienta, dyskretne oznakowanie jakości oferty to droga, która doprowadzi do zwiększenia sprzedaży i zysków.
więcej

Video

Food Service Summit 2019 - relacja II
Food Service Summit 2019 - relacja
Food Service Summit 2019 - Nabo, Talerzyki
więcej