x

PIOTR BIKONT

Kategoria: Ludzie    28.08.2017

To był król. Gdy wchodził do pomieszczenia, wszystkie oczy zwracały się na niego. Zajmował sobą przestrzeń, skupiał uwagę, przyciągał. W naturalny sposób aranżował sytuację towarzyską, kulinarną i artystyczną.

Foto: Ewa Kubicka
Foto: Ewa Kubicka
Nadawał zdarzeniom charakter zabawy, performance’u, bo nie traktował niczego zbyt poważnie. Był duży, choć czasem się odchudzał, zawsze jednak był wielki. Wielkością niewymuszoną, swobodną i naturalną. To życie w nim nadawało mu królewskości. Bo był królem życia, cieszył się z rzeczy małych, zwykłych, zabawnych, potrafił w codzienności dostrzegać wyjątkowość. Angażował się bez reszty w przyjaźnie, fascynowali go nowi ludzie, artyści, zjawiska. Piotr Bikont. Wybitny dziennikarz, recenzent kulinarny, reżyser. Człowiek wielu talentów i wielu pasji. Tłumacz, konferansjer, performer, wokalista. W czasach PRL-u był opozycjonistą, internowanym od 13 grudnia 1981 do 12 października 1982 r. kolejno w Łowiczu i Kwidzynie. Później stworzył ważne dokumentalne filmy o polskiej opozycji demokratycznej. Zrealizował też inne, np. „Z Czeczotem przez niebo i piekło” o Andrzeju Czeczocie, niekonwencjonalnym artyście rysowniku.

Powszechnie najbardziej znany był z kulinarnych recenzji i publikacji w „Wyborczej” i „Przekroju” oraz z jedynego w swoim rodzaju duetu z Robertem Makłowiczem, z którym łączyła go wielka, pełna szacunku przyjaźń i wspólna pasja. Pisali do siebie kulinarne listy na łamach „Newsweeka” i „Wprost”. Napisali razem książki: „Listy pieczętowane sosem, czyli gdzie karmią najlepiej w Polsce. Przewodnik” (2001), „Dialogi języka z podniebieniem” (2003) oraz „Stół z niepowyłamywanymi nogami” (2007). Wspólnie prowadzili wymyślony przez Bikonta festiwal Europa na Widelcu we Wrocławiu, który odbywał się zawsze w rocznicę pierwszych wolnych wyborów w Polsce, w pierwszy weekend czerwca. Jako przewodniczący jury Piotr prowadził wiele konkursów potraw regionalnych z Dolnego Śląska i turnieje nalewek w całym kraju, m.in. na Ogólnopolskim Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu. Miał niezwykłe poważanie wśród degustatorów, dziennikarzy, aktywistów, wytwórców, nalewkarzy, kolegów. Ludzie chcieli z nim rozmawiać, przebywać, no i spożywać oczywiście.

Oprócz tego miał liczne zainteresowania nieoczywiste, np. organizował odczyty staroangielskiej poezji. Jego pasją była muzyka alternatywna, należał do zespołu Pociąg Towarowy, który współtworzył z Markiem Chołoniewskim, Krzysztofem Knittlem i Włodkiem Kiniorskim. Od drugiej połowy 2010 r. wspólnie z Maciejem Piotrem Prusem prowadził pismo mówione „Gadający Pies”, występował tam m.in. Marcin Świetlicki i prof. Jerzy Vetulani, który opowiadał np. o życiu seksualnym Innuitów w sposób tak erotyczny, że igloo stopiłoby się z gorąca.

Nasze ostatnie spotkanie miało miejsce w Menora InfoPunkcie, kulinarnej odnodze Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, gdzie realizowałam cykl „Spotkania wokół stołu” o styku kuchni polskiej i żydowskiej. Piotr, który był gojem, ale miał córki Żydówki i wielkie upodobanie do kuchni żydowskiej, napisał książkę „Kuchnia żydowska według Balbiny Przepiórko” (2011) i o niej właśnie opowiadał na spotkaniu, na które przyjechał wraz z żoną Mirką, czyli Balbiną, bo to ona gotowała wszystkie potrawy, na które przepisy znalazły się w książce. Zbyszek Sierszuła, wspaniały nalewkarz, historyk sztuki, członek legendarnego STS-u, zaśpiewał tam Piotrowi „Balladę o Mońku Przepiórce”, co szczęśliwie nagraliśmy i można sobie teraz posłuchać w internecie. I można zobaczyć Piotra w ostatnich miesiącach życia, jak ze swadą opowiada o naleśniczkach z mąki szabasowej i kuglu (marzył, by zrobić festiwal czulentu, szkoda, że nie zrobi). Ballada brzmi teraz zupełnie inaczej niż podczas tamtego radosnego spotkania:

„A MONIEK PRZEPIÓRKA WCIĄŻ SIEDZI NA SCHODACH, I MARZY O RÓŻACH I DZIKICH OGRODACH. KWITNĄ KWIATY, AROMATY, GDZIEŚ W ODDALI SŁOŃCE PALI, GÓRY, LASY, ANANASY, GÓRY LASY, HEJŻE, HEJ”

Piotr powiedział mi kiedyś: „Zawsze mówiłem moim córkom: jeśli masz możliwość wyboru, to go dokonaj, nawet jeśli dotyczy to koloru kubka do herbaty”. Król wyborów ukuł definicję smakosza opartą na wyborze właśnie. Otóż według Piotra Bikonta smakosz to osoba, która w określonych warunkach jest w stanie wybrać najlepsze możliwe jedzenie z tego, co jest dostępne. Ostatni raz usłyszałam, jak to powiedział, gdy siedzieliśmy na skrzynkach przed Bramą Krakowską w Lublinie, pijąc cydr Smykan i zajadając podroby z zaprzyjaźnionego stoiska. Piotr wyjątkowo lubił smak gorzki i proste połączenia, np. cykorię z gruszką. Zarażał upodobaniem do dziwnego makaronu konjac, który ma podobno zero kalorii i jest zalecany przy cukrzycy, na którą cierpiał.

Układał więc z zapałem menu dla cukrzyków w restauracji Horai w Krakowie, bo zaprzyjaźnił się z właścicielem. Zabierał mnie tam uparcie, bo lubił dzielić się tym, co go fascynowało. Mieliśmy także wspólną inicjatywę, którą nazwaliśmy Wszechnica Umiejętności Kulinarnych w Folwarku Badowo Kłody. Było to przedsięwzięcie idealnie niedochodowe, ale towarzysko i poznawczo wspaniałe. Pokazywaliśmy kulinarne filmy, organizowaliśmy warsztaty i rozmowy, zasiadaliśmy wspólnie do stołu, chcieliśmy z naszymi kursantami spędzać cały weekend, a nie jedynie kilka godzin. W działanie Wszechnicy włączyli się m.in. Robert Makłowicz, Artur Moroz, Tandem Bułka z Masłem z Poznania czy Marek Przybylski ze swoimi hiszpańskimi oliwami.

Piotr prowadził Stowarzyszenie Teatralne Badów, gdzie powstało wiele wyśmienitych przedstawień (jak „Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca” czy „Wszystko o kobietach”) i wraz z właścicielem Folwarku Badowo Kłody Sławomirem Sierzputowskim zapraszali na spektakle połączone z kolacjami i koncertami. To były uczty, biesiady, intelektualne potyczki połączone z brawurowymi występami. Badowo to był Piotra i jego żony Mirki drugi dom (a może trzeci, bo poza Krakowem była jeszcze Łódź), tworzyli tam wspólnie salon artystyczny, przyciągali artystów, dziennikarzy, lekarzy, intelektualistów i wszelkich ludzi spragnionych jakości.

Jakość to była najważniejsza rzecz, którą Piotr oferował. Jakże wyobrazić sobie Badowo bez Piotra? Kto będzie się kąpał w lodowatym stawie wczesną wiosną? Zabierał wszystkich na obowiązkowy spacer? Wzdychał nad ogórkiem, zupą... no i solą. Piotr miał wiele rodzajów soli, zbierał je, porównywał, badał. To była jego kolejna pasja, odkrycie. Kiedyś w Badowie poprosiłam go o jajecznicę na śniadanie. Piotr powiedział: – Zrobię ci, ale musisz patrzeć, jak to robię. Tak dowiedziałam się, co to kulinarny teatr. Jeszcze bardziej wtedy, gdy przyjechałam na sylwestra do Badowa. Sylwestry tam miały zawsze charakter tematyczny. Ja trafiłam na królewskiego. Przebieraliśmy się za królowe i królów. Ktoś nawet świecił się cały jak choinka. Piotr napisał sobie po prostu kredą na koszulce na plecach „K+M+B”. Po trzykroć król.

Autor tekstu: Monika Kucia
O AUTORZE
Monika Kucia
Kuratorka i dziennikarka kulinarna, promotorka regionalnych i tradycyjnych produktów, autorka publikacji „Cuisine PL” promującej polską gastronomię na czas Prezydencji Polski w UE, projektantka kulinarnych wizyt studyjnych, organizatorka kulinarno-kulturalnych działań edukacyjnych i artystycznych.

Zobacz także

Marta Zborowska - area coach w sieci Pizza Hut

O różnicach w zarządzaniu pojedynczą restauracją, a ogromną siecią restauracyjną, o zakresie obowiązków, relacjach z pracownikami oraz o umiejętnościach, które należy posiadać na stanowisku area coach, opowiada nam Marta Zborowska.

Rozmowa z Piotrem Popińskim

Restaurator, biznesmen, właściciel konceptu gastronomiczno-kulturalnego: Dom Wódki - Restauracja Elixir, Vodka Atelier, The Roots Bar & More, Muzeum Wódki, Elixir Boutique w rozmowie z "Food Service" zdradza kulisy planowanego na październik Festiwalu Wódki i Zakąski.

Trzeba założyć, że wszystko się uda

Krzysztof Janiszewski jest właścicielem ośmiu restauracji, a jego przepis na sukces to upór, dociekliwość i ciężka praca.

Przemysław Klima: to nie koniec moich ambicji

Z Przemysławem Klimą, szefem kuchni restauracji Bottiglieria 1881, rozmawiamy o jego drodze do wyróżnienia oraz planach na przyszłość w dniu, w którym dowiedział się, że po wielu latach kariery gastronomicznej dostał upragnioną gwiazdkę.

Solec 44 kończy działalność

1 grudnia br. Aleksander Baron, szef kuchni i właściciel Solca 44, poinformował, że z końcem 2017 r. jego restauracja zamyka się.

Marcin Popielarz: zmierzch nabijania w bambuko

Znany z ekstrawaganckiego podejścia do kuchni polskiej, przez lata zachłyśnięty fine diningiem, niedawno wszedł na nowy tor i zaprasza gości na wieś, gdzie podaje tradycyjną kuchnię Kaszub. Zadebiutował też jako autor roślinnych przetworów, a w zanadrzu ma kolejne projekty, o których nam opowiada.

Inne kategorie

Akademia Horeca

SYSTEMY MOTYWACYJNE A WZROSTY SPRZEDAŻOWE W KATEGORII NAPOJÓW

W poprzednich artykułach omawiane były tematy istotne dla wzrostu sprzedaży i zysków kategorii napojów. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kwestią fundamentalną jest inwestowanie w szkolenia dla zespołu, jak dopasować napoje do potraw, jak wyceniać napoje, omawialiśmy nadchodzące trendy.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej