x

GRAMY W TĘ SAMĄ GRĘ

Kategoria: Miejsca    26.11.2018

Opasły Tom - niezaprzeczalnie jedno z najważniejszych miejsc na kulinarnej mapie nie tylko Warszawy, ale całej Polski. Po 7 latach działalności restauracja zmieniła lokalizację. Zapytaliśmy Agnieszkę Kręglicką, właścicielkę, jakie zmiany przynosi nowy rozdział w historii Opasłego.

Foto: Magdalena Klimczak
Foto: Magdalena Klimczak
W grudniu 2017 r. zamknęliście restaurację Opasły Tom przy ul. Foksal, która funkcjonowała tam przez 7 lat. Rok wcześniej rozstaliście się z wieloletnią szefową kuchni Opasłego – Agatą Wojdą. Czy pamiętasz, jakie uczucia towarzyszyły ci w tamtym okresie?
Agnieszka Kręglicka: Jak w każdym rozwodzie, nawet najbardziej racjonalnym – jest poczucie straty i pożegnanie. Wierzę jednak, że każdy koniec jest początkiem. Jestem przekonana, że tak samo podeszła do tego Agata. Miejsce oczywiście było ważne. W 2016 r. po odejściu Agaty mieliśmy przed sobą jeszcze rok pracy przy Foksal. Wiedzieliśmy, że skończy się najem, ale chcieliśmy ten rok restauracji utrzymać. To było trudne, bo wiadomo, że żaden szef z ambicjami nie chciałby wchodzić do restauracji na rok, szczególnie po charyzmatycznym poprzedniku. Szukaliśmy rozwiązania, które byłoby adekwatne do naszej sytuacji, stąd przyszedł pomysł zaproszenia szefów rezydentów. To doświadczenie zmobilizowało nas i personel, było odcięciem się od historii i otworzeniem nowego rozdziału. To były cztery bardzo ciekawe rezydencje, wśród nich oczywiście Flavia Borawska, szefowa kuchni obecnego Opasłego.

O niej więcej za chwilę. Powiedz natomiast, jak dużym problemem dla restauratora jest zmiana lokalizacji?
Adres na ul. Foksal utrwalił się wielu gościom, ale dla kucharzy był udręką – żart o kuchni jak z food trucka to była prawda. Jeżeli mamy wypracowane miejsce, które hula, zostawienie go jest bardzo bolesne, kosztuje. Jest takie powiedzenie biznesowe: jakie trzy rzeczy decydują o sukcesie? Location, location, location.

No właśnie, teraz macie nową lokalizację, zupełnie inną przestrzeń, nową szefową kuchni, nowy team, a nazwa pozostała ta sama – dlaczego?
Jest kilka elementów, które się na to złożyły. Przede wszystkim nie wiedzieliśmy, że przeprowadzka będzie trwała aż tak długo, myśleliśmy, że skończymy na Foksal w grudniu, a w marcu otworzymy nowe miejsce, potem to miał być maj, potem wakacje, wrzesień – to już na sto procent. Może byłoby sensowniej zmienić nazwę, o ile wcześniej wiedzielibyśmy, że przerwa potrwa niemal rok.

Naprawdę byś to zrobiła?
Oczywiście, że braliśmy pod uwagę nową nazwę. Z drugiej strony Opasły budzi dobre skojarzenia, jest znany w Skandynawii. Byłoby głupio liczyć na to, że goście zza granicy będą szukać jakichś Kręglickich, bo nie będą. Dlaczego zostaje Opasły? Bo to jest kontynuacja. Personel kuchenny to Michał, Tomek, Monia, Olena, wszyscy ze starego składu. Flavia Borawska ze składu rezydenckiego. Na sali Stanisław, bardzo wyrazisty kelner, i Olga, która to wszystko wykreowała i spina. Została otwarta kuchnia, kontakt z kucharzami, menu degustacyjne, autorskie interpretacje polskich dań, towary z Fortecy, więc my ciągle gramy w tę samą grę. To, co się zmieniło, to metraż lokalu i większa kuchnia. Na Foksal mogliśmy ugościć 34 osoby, na Wierzbowej około 70. To robi zupełnie inne wrażenie.

Dlaczego zdecydowaliście się, żeby Flavia została szefową kuchni? Jakie cechy i umiejętności o tym zdecydowały?
Praca z nią była bardzo dobrym doświadczeniem rezydenckim. Prócz talentu jej walorem jest entuzjazm, ale też odpowiedzialność i pracowitość. Bardzo trudno połączyć te wszystkie cechy. Fajnie jest mieć artystę sowizdrzała, natomiast nie można powierzyć komuś takiemu zamówień, ekonomii, kontroli magazynów, zarządzania personelem. Potrzebowaliśmy kogoś, kto trzymałby w równowadze takie sprawy. Bardzo podobało mi się to, że to kobieta. Prawie cały zespół Opasłego Tomu to kobiety.

A jeśli chodzi o jej styl gotowania?
Warunkiem rezydencji było utrzymanie pewnego stylu. Choć „styl” to za mało powiedziane, pewnych ram Opasłego Tomu – wielkości porcji, połączenia swojskości z oryginalnością, żeby nie przegiąć w żadną stronę, nie przefajnować na siłę. Przyświeca nam hasło „uczciwa, szczera kuchnia”, produkt stawiamy na pierwszym miejscu, dajemy mu trochę fantazji, miejsce na inwencję autorską. Flavia idealnie wypełnia to podejście. Jej kluseczki marchewkowe, które były poniekąd jej rodzinnym przepisem, są proste, ale zachwycające – otulające, maślane danie, na które masz ochotę wpadać co tydzień.

Powiedziałaś, że prawie cały zespół Opasłego to kobiety. Gdybyś miała samych mężczyzn na kuchni, nie zadałabym tego pytania, ale skoro masz pięć kobiet, to spytam: dlaczego tak jest?
Muszę zdemistyfikować – to nie jest pięć kobiet w kuchni. Jest pięć ważnych kobiet, które tworzą restaurację, natomiast w zespole utrzymujemy równowagę genderową. To team, w którym różne interesy i pomysły przenikają się. Mamy do siebie szacunek – właśnie dlatego sobie radzimy. Jest Olga Kręglicka, która zarządza restauracją. Jest Dominika Buck, architektka z Wrocławia, która zaprojektowała wnętrza. Swoją drogą zrobiła to z mężem, więc pierwiastek męski był obecny. Jest Flavia Borawska, Maria Przybyszewska – pierwsza rezydentka nowego Opasłego, autorka menu wegańskiego. Mamy sommelierkę Natalię Stankiewicz, wychowankę Wine RePublic. Czyli dwie szefowe, sommelierka, architektka, menedżerka.

No i ty.
Ja już nie. Chciałabym, żeby Olga realizowała tutaj swoją wizję restauracji. Z jej wiedzą i odpowiedzialnością, z błędami, które będzie popełniała, i sukcesami. Oczywiście cały czas pojawiają się nowe projekty i to nas bardzo cieszy – chyba zawsze będę reagować entuzjastycznie na szczęk sztućców i gwar restauracyjnej sali – ale uważam, że trzeba definiować siebie na nowo. Jesteśmy już wszyscy po 50. Dobrze jest myśleć o sukcesji. Nie na ten moment, ale... it’s coming.

Czy boisz się czegoś w związku z nowym otwarciem?
Będziemy taką samą restauracją jak każda inna, która wchodzi na rynek i musi się dotrzeć – a wchodzimy z dużym kredytem oczekiwań, więc najchętniej schowałabym się i ogłaszała otwarcie cichutko. Ale będziemy robili wszystko, co w naszej mocy, żeby goście wychodzili z nowego Opasłego zadowoleni. Bardzo nam na tym zależy.

Autor tekstu: Agata Godlewska
O AUTORZE
Agata Godlewska
Redaktor naczelna magazynu „Food Service” oraz portalu Ouichef.pl. Magister kulturoznawstwa w SWPS. Przygodę z branżą gastronomiczną rozpoczęła blisko 10 lat temu pod okiem Macieja Nowaka. Autorka niezliczonej ilości wywiadów z najważniejszymi polskimi szefami kuchni i restauratorami. Współtworzy i prowadzi coroczną konferencję Food Service Summit.

Zobacz także

Warszawska Restauracja Forty

Na terenie industrialnego Fortu Mokotów stoi otoczony starymi drzewami zabytkowy budynek z czerwonej cegły. Do niedawna funkcjonował jako przestrzeń eventowa, a po trzymiesięcznym remoncie powstała w nim restauracja Forty, która pierwszych gości przyjęła w grudniu.

Charlie Food & Friends w katowickim Supersamie

Katowicki Supersam dołączył do grona sześciu lokalizacji w Polsce, w których serwowana będzie kuchnia z restauracji Charlie Food & Friends. Restauracja zaoferuje świeże posiłki na wagę będące połączeniem kuchni polskiej, europejskiej i światowej.

Trzy lokale na słodkie wina

Poznajcie trzy miejsca, do których warto wybrać się na słodkie wina.

GRACIARNIA

Graciarnia powstała pod koniec marca w Gdańsku Wrzeszczu, w piwnicy po pubie Kojot. Właścicielem Graciarni jest Marek Gutek, który wraz z dwójką przyjaciół stworzył miejsce oparte na dwóch filarach - grach planszowych i kraftowych piwach.

Międzymiastowa - różnorodnie w Krakowie

Międzymiastowa swoją nazwą nawiązuje do dwóch aspektów - po pierwsze, jest ulokowana pomiędzy starym a nowym miastem w Krakowie, po drugie, powstała w wyniku inspiracji podróżami do różnych miast świata.

Green Caffè Nero zaprasza do nowej kawiarni w Warszawie

Mimo trudności spowodowanych kryzysem epidemicznym sieć Green Caffè Nero otwiera nową kawiarnię. Mieści się ona w biurowcu Generation Park na warszawskiej Woli przy stacji metra Rondo Daszyńskiego.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna strategia wyceny napojów

Odpowiednia wycena napojów to jedna z najważniejszych decyzji komercyjnych w sektorze HoReCa. Jeśli poziom cen jest właściwy, sprzedaż, a nią także zyski ze sprzedaży napojów wzrosną. W przypadku gdy ceny są zbyt niskie, tracimy zysk. Jeżeli natomiast ceny są zbyt wysokie, ryzykujemy utratę klienta.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej