ADAM CHRZĄSTOWSKI: POSTPRAWDA
Kategoria: Lifestyle - blog

W sieci nie obowiązuje etyka dziennikarska i trzeba zdrowo narozrabiać, aby dotknęły nas prawne konsekwencje wypowiedzi. Nie trzeba ujawniać swoich personaliów, zamieszczać zdjęcia na profilu. Wystarczy schować się za nickiem lub stworzyć fałszywe konto i hulaj dusza.

Foto: archiwum prywatne
Foto: archiwum prywatne
Chcę się z państwem podzielić pewną refleksją. Zastanawiam się, ile wysiłku kosztuje mnie powstrzymywanie się od wchodzenia w polemiki na różnorakich forach i grupach traktujących o gastronomii. Nie dotyczy to wyłącznie wątków, które wspominają (w dowolnym kontekście) o mojej osobie, lecz również tych, które odnoszą się do bliskich mi tematów. Kusząca sprawa, bo w internecie można poruszać się prawie bez konsekwencji. W sieci nie obowiązuje etyka dziennikarska i trzeba zdrowo narozrabiać, aby dotknęły nas prawne konsekwencje wypowiedzi. Nie trzeba ujawniać swoich personaliów, zamieszczać zdjęcia na profilu. Wystarczy schować się za nickiem lub stworzyć fałszywe konto i hulaj dusza.

Czego właściwie szukamy w sieci? Oczywiście na łamach „Food Service” piszę wyłącznie o sprawach związanych z kulinariami. Możemy poszukać inspiracji, wymienić się doświadczeniami, poprosić o poradę lub ocenę własnej pracy lub pomysłu, poszukać nowej pracy lub znaleźć pracownika, skontaktować się i zweryfikować dostawcę sprzętu lub produktu. Na samym FB jest masa grup, które się tym zajmują. Wymieniłem powyżej same pobudki, lecz sprawa nie do końca wygląda tak kryształowo. Często szukamy na forach możliwości wyżycia się, wylania żalu, podzielenia się ze środowiskiem poczuciem krzywdy i usprawiedliwienia własnych słabości. Niemało jest bezinteresownej zawiści. Sporo jest lenistwa, typu „poproszę o najlepszy przepis na pączki”, bo nie chce mi się szukać w Google. Wszystko to rozumiem. Jednak najbardziej uderza absolutny brak empatii, brak chęci poznania stanowiska drugiej strony i zwykła głupota. Gdy dodamy do tego rozbuchane ego, to ArcyGównoBurza gotowa. Nic tylko lecieć po popcorn i zasiąść wygodnie przed ekranem komputera. Bardzo smutne jest to, że tego typu dyskusje często są wynikiem manipulacji uczestnikami w celu załatwienia małych lub większych interesów. Gdy ktoś nie może bezpośrednio komuś przywalić lub zdeprecjonować jego pozycji, przynajmniej obrzuci go łajnem. Smród pozostanie. Wyjątkowo „zaangażowani” uczestnicy forum działają na zasadzie „Nie wiem, ale się wypowiem”, podbijając hejterom liczbę odsłon. To znak naszych czasów – najlepiej sprzedają się nieszczęście, inwektywy, krew i łzy.

Słowem kluczem, które posłużyło mi za tytuł niniejszego felietonu, jest postprawda. Pozwolę sobie zacytować Wikipedię: „W 2016 r. Oxford Dictionaries wybrało »postprawda« na słowo roku 2016. Według Oxford Dictionaries jest to termin odnoszący się do okoliczności albo opisujący okoliczności, w których obiektywne fakty wywierają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż emocje i osobiste przekonania”. Fakty się nie liczą. To nie one kształtują rzeczywistość, tylko opinie – im bardziej skrajne, tym mające większą moc. Mówi się nawet o nowej epoce z tym związanej. Dla mnie, osoby wierzącej w prawdę, to bardzo smutne zjawisko.

Nie piszę tutaj o prasie, radiu czy telewizji, gdzie o publikacjach decydują redaktorzy i dziennikarze, ale o mediach społecznościowych. W ich przypadku ogromną funkcję pełnią administratorzy forów, portali i grup dyskusyjnych. Mili moi, doceniam waszą chęć pracy, lecz na jedną rzecz nie możecie sobie pozwolić – stronniczość was dyskwalifikuje. Podejmując się zadania bycia administratorem grupy dyskusyjnej, musicie tępić obelgi, oszczerstwa, nienawiść i wszelkie rzeczy, które prowadzą do krzywdy drugiego człowieka. Powinniście tak moderować dyskusję, aby każda ze stron miała prawo do wypowiedzi i obrony, gdyż swoim zachowaniem i brakiem czujności możecie uczynić wiele zła. Wracając do pierwszego akapitu. Dałem się ostatnio namówić na udział w dyskusji na Facebooku, lecz zrobiłem to, aby zaświadczyć o pewnej prawdzie. Mam ogromny niesmak po tym, jak dla oglądu całej spawy musiałem przekopywać się przez tony krzywdzących i subiektywnych opinii, kłamstw i domniemywań.

Drodzy czytelnicy, bardzo często w wypowiedziach na branżowych forach czy grupach podkreślacie swój szacunek dla koleżanek i kolegów z gastronomii. Jeśli to prawda, mam do was prośbę. Zadbajcie o to, aby treści, które chcecie przekazać, były zapisane w języku polskim, z szacunkiem dla ortografii i interpunkcji. Wasz przekaz będzie nie tylko bardziej czytelny i zrozumiały, ale pokażecie również szacunek do innych uczestników dyskusji.

Autor tekstu: Adam Chrząstowski
O AUTORZE
Adam Chrząstowski
Szef kuchni restauracji Ed Red, wyróżnionej przez Slow Food Polska, przewodnik Michelin, a także „Gault & Millau”. Doświadczenie zdobywał na wszystkich szczeblach zawodu kucharza w najlepszych restauracjach w kraju i za granicą. Współtwórca restauracji Ancora w Krakowie. Na czas Prezydencji Polski w UE odpowiedzialny za utrzymanie standardów imprez kulinarnych. Członek Klubu Szefów Kuchni oraz Kapituły Bocuse d’Or Academy Poland. Wyróżniony przez Akademię Gastronomiczną nagrodą Mistrz Mistrzów.
inne kategorie
akademia horeca
Jak łączyć napoje i alkohole z jedzeniem? Jako restaurator pewnie wiele razy myślałeś o zasadach łączenia potraw i napojów. Jak sprawić, aby odpowiednia selekcja napojów pasowała do menu? Co zrobić, by obsługa umiała zarekomendować odpowiedni napój 
do serwowanego posiłku?
więcej
Video
Food Service Summit 2018 - relacja
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 6
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 5
Food Service Summit 2017 - relacja
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 2
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 3
więcej