x

ADAM CHRZĄSTOWSKI: LOBBING NASZ BIAŁO-CZERWONY

Kategoria: Lifestyle - blog    26.03.2018

Od kilku już lat, w styczniu i lutym, następuje u mnie dziwna kumulacja myśli na temat polskiej pozycji w europejskiej i światowej gastronomii. Wiem nawet, z czego to wynika.

Foto: materiały prywatne
Foto: materiały prywatne
Na początku roku myślimy, jak to będzie z przewodnikiem Michelin. Czy dostaniemy więcej gwiazdek, Bibów i rekomendacji? Być może dojdzie kolejne miasto? Nie będę jednak wróżył, chociażby dlatego, że gdy felieton ujrzy światło dzienne, będzie już po premierze przewodnika Main Cities od Europe na 2018 r. Oprócz corocznej gorączki związanej z przewodnikami jestem żywo zainteresowany występami polskich kucharzy na antenie międzynarodowej. Obserwuję, kibicuję, a nawet uczestniczę w naszych działaniach i staraniach na arenie międzynarodowej. Pod patronatem OSSKiC trwają przygotowania do Pucharu Świata w Luksemburgu. Reprezentacja Narodowa Juniorów i Seniorów trenuje aż miło i co ważne, chwali się tym. Ja działam w polskiej kapitule Bocuse D’Or. Także w przypadku polskiej selekcji tego konkursu wynik będzie znany przed ukazaniem się niniejszego tekstu. Nie o tym jednak będzie dalsza treść niniejszego felietonu. Niestety, będzie dużo polityki.

Można sobie zadać pytanie – po co to wszystko? Dla zaspokojenia własnych ambicji? Dla wpisu w CV? Dla dopieszczenia ego? Dla prestiżu? A może dla lepszego wizerunku polskich kulinariów? Na pewno nie dla kasy.

Proponuję cofnąć się w czasie o bez mała 20 lat, kiedy to z reprezentacją juniorów jeździłem na mistrzostwa świata i Olimpiadę Kulinarną. Spotkaliśmy się wtedy z bardzo miłym przyjęciem ze strony międzynarodowej społeczności kucharskiej. Normalne było, że nie odnieśliśmy spektakularnych sukcesów, lecz wtedy zaczęła się mozolna droga ku coraz lepszym wynikom. Płaciliśmy frycowe i pełniliśmy poniekąd funkcję chłopców do bicia. Dlaczego? Oczywiście jak wszyscy nowicjusze odstawaliśmy poziomem. Uczyliśmy się realiów konkursów. Byliśmy sami, bez wsparcia silnych w WACS rodzimych działaczy i sędziów, którzy dbaliby o nasze interesy. Wynika to z prostej zależności. Sędzia z kraju X oceniający drużynę z kraju Y ma świadomość, że np. jutro sędzia z tegoż kraju Y będzie oceniał jego drużynę narodową. W tej sytuacji lepiej znaleźć kogoś, komu bezkarnie można wlepiać karne punkty. To brutalne, ale prawdziwe. Nie znam pozycji, jaką ma obecnie OSSKiC w WACS, lecz ufam, że przez ten długi czas stała się ona dużo silniejsza niż w 2000 r. Pisząc tutaj o działaniach drużyn narodowych, nadmienię, że gdy poznałem rzeczywistość treningową i budżety reprezentacji takich krajów jak Niemcy, Norwegia czy Szwajcaria, to z wrażenia przysiadłem.

Teraz o przewodnikach i modach na kulinarne destynacje. Jakiś czas temu poznałem pewnego fińskiego dziennikarza kulinarnego, który opowiedział mi historię wypromowania kuchni skandynawskiej na świecie. Całą sprawę można było sprowadzić do jednego zdania: „Wszystko, co tam (w Skandynawii) się działo, było opłacane z rządowej kasy tych państw”. Za talentem Rene Redzepiego stały rządy i pieniądze krajów skandynawskich.

Podczas węgierskiej selekcji Bocuse D’Or zapytałem tamtejszego szefa Akademii Bocuse, jak udało im się przejąć organizację półfinału europejskiego w Budapeszcie i galę premierową przewodnika Main Cities of Europe Michelina. Odpowiedział, że dzięki wsparciu węgierskich posłów europarlamentu. Panowie byli na podobnej gali w Brukseli i doszli do wniosku, że zorganizowanie jej na Węgrzech byłoby świetną promocją dla turystyki tego kraju. Teraz już wiem, dlaczego nasi bratankowie dostają ostatnio dużo więcej gwiazdek niż inne miasta w krajach byłego bloku wschodniego.

Podczas mojego ostatniego spotkania z szefem polskiej Akademii Gastronomicznej padła deklaracja zorganizowania spotkania środowiska rodzimych restauratorów i szefów kuchni z ministrem sportu i turystyki. Czekam na to z utęsknieniem, bo pamiętam czas polskiej prezydencji w UE. Była to świetna okazja do promocji Polski poprzez kulinaria i szkoda, że zakończyła się razem z naszym przewodnictwem.

Reasumując. Działajmy, startujmy, walczmy, wzmacniajmy naszą pozycję na arenie międzynarodowej. Zabiegajmy też o pomoc urzędników, bo przedstawione wyżej przykłady pokazują, że inaczej się nie da. Z tymi, którzy albo nie lubili poprzedniej opcji rządzącej, albo nie lubią obecnej, podzielę się moim doświadczeniem z 2011 r. Politycy w rządzie czy parlamencie myślą w perspektywie kadencji i temu najczęściej podporządkowują swoje działania. Jednak obok polityków, często równolegle, w urzędach pracują państwowcy – ludzie, dla których priorytetem nie jest dobro partii obecnie rządzącej, lecz dobro państwa. Oni właśnie planują działania w dalszej perspektywie. Chcą promować nasz kraj, a nie partię. Do takich urzędników trzeba dotrzeć.

Autor tekstu: Adam Chrząstowski
O AUTORZE
Adam Chrząstowski
Prezydent Bocuse d’Or Academy Poland, wyróżniony przez Akademię Gastronomiczną nagrodą Mistrz Mistrzów. Prowadzi działalność doradczą i szkoleniową w branży HoReCa (Adam Chrząstowski Consulting), pisze felietony dla magazynu „Food Service”, prowadzi programy kulinarne w Kuchni +.
Był szefem kuchni restauracji Ed Red w Krakowie i w Warszawie, wyróżnionych przez Slow Food Polska oraz przewodniki Michelin i „Gault & Millau”. Współtworzył krakowską restaurację Ancora. Doświadczenie zdobywał na wszystkich szczeblach zawodu kucharza w najlepszych restauracjach w kraju i za granicą. Absolwent filozofii, specjalność – etyka.

Zobacz także

ADAM CHRZĄSTOWSKI: BIORÓŻNORODNOŚĆ I DOBROSTAN

Razi mnie globalizacja produkcji żywności, obrót surowcami, produktami oraz ludzką pracą w imię zysku panujących nad światem korporacji. Zwracam uwagę na food miles, rodzaj opakowań i producenta żywności. Mój żywieniowy światopogląd opiera się na dwóch filarach: produkcie i terroir.

Tomasz Źródłowski: "Niestety, poległem"

Pamiętacie scenę przesłuchania z filmu "Kiler"? Grany przez Jerzego Stuhra zdesperowany komisarz Ryba wmawia w niej niewinnemu taksówkarzowi: "Nazywasz się Kiler i masz ksywę Kiler, i jesteś kiler, a jak mi powiesz, że to pomyłka, to..." . Dlaczego przywołuję ten obrazek i do czego zmierzam?

Adam Chrząstowski: I co dalej?

Wróciłem właśnie ze spotkania Lexus Hybryd Cuisine,gdzie usłyszałem opinię Daniego Garcii, że polska gastronomia jest obecnie w takim punkcie, w jakim Hiszpania była 10 lat temu.

ADAM CHRZĄSTOWSKI: MICHELIN 2018

Spóźniłem się z napisaniem felietonu o dwa tygodnie, czekając na premierę michelinowskiego przewodnika "Main Cities of Europe 2018". Życzliwie przełożono mi termin oddania tekstu do redakcji, abym mógł na gorąco podzielić się z wami wrażeniami.

Jarosław Dumanowski: Zupa z konopi

W październiku 2018 r. łotewska policja zniszczyła ogród starszej kobiety, która uprawiała konopie w celu wyrabiania tradycyjnego "masła" konopnego. Sprawa odbiła się głośnym echem na Łotwie i w kilku krajach europejskich.

Adam Chrząstowski: smakowa pauperyzacja z polaryzacją

Znowu serwuję wam w tytule trudne słowa. Proszę, oto definicje: pauperyzacja to nic innego jak zubożenie, a polaryzacja - pójście w skrajności. Cóż niedobrego dzieje się w rodzimej gastronomii?

Inne kategorie

Akademia Horeca

Jak budować kartę napojów w restauracji typu fine dining?

Fine dining, jak sama nazwa wskazuje, polega na dostarczeniu gościom restauracji doświadczenia gastronomicznego na bardzo wysokim poziomie.
więcej

Video

Ruch to zdrowie, ale pamiętaj o bezpieczeństwie
Zespół stresu pourazowego – jak zadbać o swoją przyszłość ?
Społeczna odpowiedzialność – myśl o innych
Techniki relaksacji – jak się zregenerować?
Obniżenie nastroju – zrób nowy plan
Lęk przed utratą pracy – jak sobie z nim poradzić?
Konflikty w rodzinie – jak do nich nie dopuścić?
Kontrola – jak jej nie stracić ?
więcej