Ryba powszednia
Kategoria: Lifestyle - zdrowe odżywianie

W piramidzie żywieniowej zalecanej przez Instytut Żywności i Żywienia ryby zajmują ważną pozycję, nietrudno jest też je znaleźć w informacjach od dietetyków przekazywanych pacjentom. Nie wszystkie jednak powinny być obecne w naszej codziennej diecie.

Ryby zasadniczo dzielą się na te, które warto jeść, i te, których lepiej unikać. Przeciętny dietetyk powie, że najlepiej jeść ryby morskie ze względu na zawartość jodu i wyższy poziom kwasów omega-3 niż te słodkowodne. Jednak rzeczywisty wybór nie jest taki prosty i oczywisty, bo ryby, które często wydają się morskie, są nimi tylko teoretycznie, a inne, chociaż morskie, to akumulujące metale ciężkie lub pozyskiwane w sposób niewłaściwy dla środowiska.

Złota piątka
Wśród ryb, po które warto sięgać nie tylko ze względów zdrowotnych, ale także dlatego, że poławiane są w sposób zrównoważony, jest dorsz czarny z Morza Norweskiego, Barentsa i wód wokół Islandii, łowiony za pomocą sieci. Ryba ta, o delikatnym mięsie, jak większość słonowodnych charakteryzuje się dobrym stosunkiem kwasów omega-3 do omega-6. Jest on lepszy od swojego krewniaka dorsza atlantyckiego przede wszystkim ze względu na rozmiar (jest niewielki, nie ma szans na akumulację metali ciężkich) i zrównoważony połów. Kolejną rybą, po którą warto sięgnąć, jest karmazyn, o niezwykłej barwie i smaku charakterystycznym dla kuchni bliskowschodniej. Następną jest łosoś pacyficzny, dziko żyjący w zimnych północnych wodach, o ciemnym, zwartym mięsie, znacznie chudszy i delikatniejszy niż jego norweski kolega. Niedoceniania, a zdecydowanie niedroga i dosyć popularna makrela to jeden z najlepszych wyborów, jakich można dokonać. Z jednej strony tłusta, bogata w dobre kwasy tłuszczowe, z drugiej niewielka, krótko żyjąca i pozwalająca na wiele kulinarnych eksperymentów ze względu na swój uniwersalny charakter. Warto też od czasu do czasu sięgać po ryby słodkowodne, np. po pstrąga ojcowskiego. Hodowany w odpowiednich warunkach spełnia normy bezpieczeństwa żywności, a ze względu na delikatny smak ma wielu zwolenników.

Parszywa trójka
Najpopularniejszą na polskich stołach rybą od kilku lat jest łosoś norweski, w którego spożywaniu nie ma nic złego, jeśli pochodzi z dobrej hodowli. A nie wszystkie takie są. W części panują warunki powodujące, że łosoś, będący rybą morską, zaczyna być bogaty w kwasy omega-6, akumulować wszystkie substancje pływające w akwenie, w którym znajdują się klatki, a także ociekać tłuszczem, z czym do niedawna nie był kojarzony. Drugą popularną we wszelkich suszarniach rybą, z której lepiej zrezygnować, jest tuńczyk błękitnopłetwy. Tym razem z dwóch powodów. Ryba ta często zawiera duże poziomy rtęci, ale co ważniejsze – jest zagrożona wyginięciem (na tym samym poziomie co panda). Ostatnią, której zdecydowanie warto unikać, jest strzępiel, który przez to, że żyje nawet 40 lat (to dłużej niż zwierzęta domowe), zbiera metale ciężkie. Z badań wynika, że w jego mięsie jest więcej rtęci (stosunkowo) niż w kilku innych krócej żyjących gatunkach razem wziętych.

Zdrowy rozsądek
Myśląc o rybnych zakupach, warto sprawdzić, który sklep lub dostawca mają w ofercie przede wszystkim ryby z certyfikowanych źródeł lub wybrać dwa, trzy gatunki, po które będziemy najczęściej sięgać. Nie warto też dawać się zwariować, kawałek sushi z tuńczykiem czy łososiem nie spowoduje spustoszenia w organizmie.

Laura Osęka

Autor tekstu: ( red. )
inne kategorie
akademia horeca
Jak łączyć napoje i alkohole z jedzeniem? Jako restaurator pewnie wiele razy myślałeś o zasadach łączenia potraw i napojów. Jak sprawić, aby odpowiednia selekcja napojów pasowała do menu? Co zrobić, by obsługa umiała zarekomendować odpowiedni napój 
do serwowanego posiłku?
więcej
Video
Food Service Summit 2018 - relacja
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 6
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 5
Food Service Summit 2017 - relacja
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 2
KARTA NAPOJÓW - ODCINEK 3
więcej