x

Od kuchni … Zanzibar, a dlaczego nie

Kategoria: Lifestyle - blog

Zanzibar to kocioł kultur, a tym samym kocioł kulinarnych tradycji z całego basenu Oceanu Indyjskiego. Przyprawiony dodatkowo wpływami europejskimi, które jednak nie zdominowały smaków przebogatych wpływów Arabskich i Hinduskich.

Foto: Shutterstock.
Foto: Shutterstock.

Wyspa u wybrzeży Tanzanii, stanowiąca dzisiaj autonomiczną część tego kraju była przez stulecia odwiedzana przez podróżników i handlarzy. Znajdowała się na szlaku monsunowym, więc od pradziejów była punktem, w którym mieszały się smaki, kuchnie i przyprawy. Dzisiaj zwana także Wyspą przypraw ma nieprzebrane bogactwo wszelakich aromatów, korzeni i owoców używanych w kuchni i medycynie.

Co w tym kociołku znajdziemy najsmaczniejszego? – zapytacie. Otóż sporo, a większość tych specjałów jest nie tylko smaczna, ale i pachnąca. Zapach kardamonu, goździków i cynamonu czuć nawet w wąskich uliczkach Stone Town, bez zaglądania do garnków ulicznych sprzedawców czy do lokalnych knajpek. 

Ostro i kwaśno

Moją ulubioną specjalnością jest zupa Urojoo rodowodzie hinduskim. Znajdziecie ją na ulicznych straganach i w małych lokalnych restauracjach. To tradycyjna zupa, robiona z zielonego mango startego na tarce i gotowanego z limonką oraz przyprawami korzennymi. Powinna być ostra i kwaśna. Stanowi bazę, do której, według upodobań, dodajemy różne składniki. Do typowych należą: kachori – kulki z ziemniaków z chilli obtoczone w jajku i usmażone na głębokim tłuszczu, smażone paseczki cassawy czyli maniokujajko na twardo, kolendra i czasem mishkaki.

Mishkaki to też danie samo w sobie. Miejscowy fast food. To drobne szaszłyczki z grilla, najczęściej z koziny lub wołowiny, ale także kurczaka, ryb lub owoców morza.

Frytki z jajkiem

Innym daniem, które ma korzenie w Afryce kontynentalnej i nie jest nadmiernie wyrafinowane, ale za to bardzo popularne to Chipsi mayay czyli frytki z jajkiem.

Do bardzo lubianych importowanych z Indii i Bliskiego Wschodu dań należy birhiani i pilaw czyli ryż z dużą ilością przypraw korzennych (kardamon, goździki, cynamon, kurkuma, kmin rzymski). Pilaw może występować jako sam przyprawiony, aromatyczny ryż, ale birhiani ma zawsze dodatkowo sos mięsny, rybny lub warzywny, albo wszystko razem.

Banany jak ziemniaki

Jak wszędzie, istnieje także baza węglowodanowa wszelakich posiłków i tu mamy oprócz ryżu już typowo afrykańskie przypadki. Zielone pastewne banany w smaku przypominające ziemniaki. Można je smażyć, gotować, dusić i grillować. Podobnie maniok (cassawa). Częstą bazą dań jest ugali, czyli gęsta kaszka z mąki kukurydzianej lub mieszanej kukurydzianej z maniokiem. Fasola występuje w wielu odsłonach, ale zazwyczaj czerwona uchodzi już za dodatek białkowy. Bardzo smaczny jest miejscowy szpinak, mchicha. Występuje w wersji z mniejszymi i większymi liśćmi. Przeważnie jest duszony, podobnie jak liście manioku, ochra czy inne warzywa już bliżej nam znane jak papryka, marchewka, cukinia czy pomidory. Miejscowy chleb to placki chapati. W wydaniu Zanzibarskim, z dodatkiem oleju roślinnego, są elastyczne i bardzo smaczne. Wpływy arabskie i hinduskie zapewniły także inne rodzaje placków, ale te spotkamy raczej w mieście i nie są one już tak popularne.

Seafood to podstawa

No i wreszcie owoce morza i ryby. To w końcu wyspa. Miejscowi za najsmaczniejszą uważają bezsprzecznie ośmiornicę. Przepadają za nią w każdej postaci. Duszona w mleku kokosowym, grillowana a nawet suszona uchodzi za danie smakoszy. Na drugim miejscu jest changu czyli czerwony snapper i najlepiej żeby był smażony. Do tego kachumbari – ostra sałatka z pomidorów, cebuli i ogórków z limonką i chilli. Ja osobiście na pierwszym miejscu stawiam miejscowe ogromne kraby. Są absolutnie genialne. Słodkie mięso rozpływa się w ustach. I tu pewna ciekawostka. O ile na wyspie jada się wszystkie morskie żyjątka co wynika z tradycji Afrykańskiej to Islam, a wyspa jest muzułmańska, uważa skorupiaki, w tym oprócz krabów też krewetki i langusty za istoty nieczyste, podobnie jak świnie. Więc ci bardziej ortodoksyjni mieszkańcy wyspy niechętnie jadają skorupiaki a także ślimaki. O wieprzowinie nie wspomnę, tej nie jada nikt poza turystami. Za to, jak wszędzie w biedniejszych rejonach świata jada się kozy i kurczaki w formie gulaszu, z grilla lub w zupie.

Jest i deser

A co na deser? Owoce, wspaniałe owoce z mango w kilku gatunkach na czele, marakują i ananasami, które w sezonie są słodsze od tych z puszki. Do picia do tego najlepszy będzie świeży młody kokos albo sok z trzciny cukrowej, doprawiony imbirem i limonką. Opcjonalnie Masala chai czyli czarna, mocna, afrykańska herbata z imbirem, kardamonem, cynamonem i goździkami na słodko i z mlekiem.

Chakula njema – oznacza smacznego w suahili. 

 

Kulinarnym doświadczeniem i wrażeniami podzieliła się Matylda Pniewska, właścicielka Zanzi.pl  - autorskiego biura podróży specjalizującego się w podróżach do Tanzanii i na Zanzibar.

Autor tekstu: ( red. )

Zobacz także

JAROSŁAW DUMANOWSKI: "ĆWIKIEŁKI WPIEC NAMOTAĆ", CZYLI UCZTA Z CZASÓW UNII LUBELSKIEJ

Mikołaja Reja można uznać za ojca i literatury polskiej, i polskiej kuchni. W recepturze z 1568 r. poeta opisał pieczone "ćwikiełki". Według Reja taka pieczona ćwikła była większym specjałem niż importowane "limunije" (cytryny).

Adam Chrząstowki: Terra incognita - Apulia

Było to tak. Jest czerwiec, jesteśmy z rodziną nad Bałtykiem, wiatr hula, że mało łba nie urwie (ale za to kocham Bałtyk), siedzimy w namiocie i gramy w chińczyka.

Tomasz Żródłowski: cel i konsekwencja

Podczas prowadzenia swojego biznesu zawsze w końcu przychodzi moment zwątpienia. To naturalna kolej rzeczy, że nasz genialny pomysł przechodzi kryzys i wydaje nam się wówczas, że zrobiliśmy coś źle. Wtedy rodzą się kompromisowe zmiany.

Adam Chrząstowski: Szacunek

Atencja i respekt, słowa ważne, chociaż to drugie trochę w mniejszym stopniu, bo kojarzy się z obawą.

Michał Karadżow: Orientu-jesz?

Nie ma jednej kuchni azjatyckiej. Kulinarną mapę orientu buduje mnogość smaków i kolorów - głównie za sprawą regionalnych tradycji Tajlandii, Korei, Chin, Japonii, Indii, Wietnamu...

ADAM CHRZĄSTOWSKI: KONKURSOWO, RANKINGOWO

Marzec zaczął się słonecznie. Oczekiwany przez cały rok Martell zbliżał się milowymi krokami. Cieszyłem się na ten konkurs, bo od 10 lat jest on dla mnie inauguracją wiosny. Zmagania, które odbywają się zawsze w pierwszy weekend marca, są dla mnie pretekstem do spojrzenia w lepszą przyszłość.

Inne kategorie

Akademia Horeca

Skuteczna ekspozycja i zatowarowanie restauracji

Dbanie o odpowiedni kontakt wizualny, zagwarantowanie priorytetu produktom najważniejszym z punktu widzenia klienta, dyskretne oznakowanie jakości oferty to droga, która doprowadzi do zwiększenia sprzedaży i zysków.
więcej